Został trenerem w wieku 19 lat. Konrad Cop o pracy z gwiazdami, „morzu rekinów” i wartościach w siatkówce
Pracę szkoleniową rozpoczął w czasie, gdy większość jego rówieśników dopiero pukała do drzwi profesjonalnego sportu. Nie miał za sobą wybitnej kariery zawodniczej, co wielu ekspertów uważało za barierę nie do przeskoczenia. Dziś Konrad Cop, trener pierwszoligowej Sparty Grodzisk Mazowiecki, może pochwalić się imponującym dorobkiem: współpracą z plejadą obecnych reprezentantów Polski oraz unikalnym, holistycznym podejściem do siatkówki.
W najnowszym odcinku „Rozmów Iwańczyka” (kanał Siatkarskie Ligi) szkoleniowiec zdradza kulisy swojej nietypowej drogi i opowiada, dlaczego w tym zawodzie nie zawsze chodzi wyłącznie o medale.
Udowodnić światu
W polskim środowisku utarło się przekonanie, że najlepszymi trenerami zostają byli siatkarze. Konrad Cop od początku szedł jednak pod prąd – decyzję o tym, by na stałe stanąć przy linii bocznej boiska, podjął mając zaledwie 19 lat. W wywiadzie szczerze wspomina, jak ogromnego wysiłku wymagało zbudowanie autorytetu w hermetycznym środowisku.
– Dostałem informację od mojego wujka, że nie będę trenerem, bo nigdy nie byłem zawodnikiem i nie znam szatni od środka. Ten okres między 20. a 30. rokiem życia to była praca, żeby udowodnić, że jednak sobie poradzę. To były trochę takie głupie młodzieńcze, romantyczne klapki na oczach, jeżdżenie na przeróżne staże siatkarskie. Nie poczułem życia studenckiego. Na AWF-ie kończyłem zajęcia i prowadziłem już dwie drużyny w MOS-ie Wola Warszawa. Troszkę to była taka szaleńcza pogoń za zdobyciem sukcesu i pokazaniem, że się nadaję. I poradziłem sobie – przyznaje Cop.
Kuźnia talentów
Przez ręce młodego szkoleniowca przeszło wielu graczy, którzy dziś stanowią o sile kadry narodowej. Aleksander Śliwka, Artur Szalpuk, Bartłomiej Lemański, czy z młodszego pokolenia Jakub Nowak i Maksymilian Graniczny – z nimi wszystkimi Cop miał okazję współpracować na etapie kadrowym lub ligowym, w tym m.in. jako 25-letni asystent Jakuba Bednaruka w PlusLidze.
– Jeżeli chodzi o zdolną młodzież za czasów pracy z Kubą Bednarukiem, to byli Lemański, Szalpuk i Śliwka. [...] Dla mnie to było świetne doświadczenie. Wiedziało się, że oni z czasem wyprogresują, ale że będą mistrzami świata czy dwukrotnymi zwycięzcami Ligi Narodów? Nie wierzyłem, że aż tak szybko z buta wejdą do tej dorosłej kadry. Ale to, że do niej trafią, po prostu się czuło – wspomina trener.
Sukces to nie tylko medal
Tym, co mocno wyróżnia Konrada Copa na trenerskim rynku, jest jego filozofia oparta na rozwoju mentalnym i duchowym. Wyjazd na stypendium do Rzymu, zgłębianie nauki społecznej czy otwarte mówienie o wierze pozwalają mu łapać zdrowy dystans do sportu wyczynowego.
– Trzeba było nauczyć się pokory i przewartościować to, że wygrane, czyli miejsca na podium, nie świadczą o tym, jakim ty jesteś trenerem. Świetnie powiedział to kiedyś Daniel Castellani: weź swój zespół na początku, przejdź przez proces całego sezonu i to wartościuje ciebie jako fachowca. Czy zrobiłeś postęp, czy jest to regres. Jeżeli utrzymamy się w lidze z drużyną skazaną na spadek, szkoląc głównie młodych zawodników, to też jest ogromny sukces, pomimo braku medali – podkreśla szkoleniowiec Sparty.
Gotowy na „morze pełne rekinów”
Dziś Konrad Cop prowadzi ambitny projekt w pierwszoligowej Sparcie Grodzisk Mazowiecki, gdzie łączy graczy doświadczonych, mających za sobą występy w TAURON Lidze (jak Bartosz Krzysiek czy Jan Król), z utalentowaną młodzieżą. Cierpliwie buduje swój warsztat, dbając o zrównoważony rozwój całego ośrodka. Nie ukrywa jednak, że docelowo myśli o najwyższej klasie rozgrywkowej.
– Chciałem, żeby moja praca była cykliczna. Przeszedłem przez kategorie młodzieżowe, II ligę, w I lidze sobie poradziłem. Zdobyłem wszystkie narzędzia do mojego trenerskiego „plecaka zasad i umiejętności”. Dziś wiem, że jestem gotowy na TAURON Ligę. Żeby po prostu być przygotowanym na to morze pełne rekinów i umieć w nim pływać – podsumowuje dobitnie.
Rozmowa Przemysława Iwańczyka z Konradem Copem to pasjonująca podróż przez blaski i cienie siatkarskiego zaplecza. Jak 25-latek budował autorytet wśród starszych od siebie gwiazd? W jaki sposób duchowość pomaga w znoszeniu ligowych porażek i dlaczego zawód trenera to zajęcie wyłącznie dla ludzi o „twardej skórze”?
Cały odcinek zobaczysz już teraz na kanale YouTube Siatkarskie Ligi w cyklu „Rozmowy Iwańczyka”.