Sensacje XXI wieku. Absolutny beniaminek w imponującym stylu zdobył Puchar Polski
Trzy lata po powstaniu klubu, Budowlani Łódź zdobyli po raz pierwszy Puchar Polski, sprawiając największą niespodziankę w historii tych rozgrywek. - Na finałowy turniej przyjechaliśmy pociągiem pospiesznym. Po pierwszym meczu przesiedliśmy się do ekspresu, który tak się rozpędził, że byliśmy nie do powstrzymania - podsumowa trener Wiesław Popik. W tym roku PGE Budowlani po raz siódmy zagrają w turnieju finałowym.
Łódź zawsze liczyła się w polskiej siatkówce. Z tego miasta pochodzi aż pięciu mistrzów kraju: pięć razy najlepszy był Start, trzy razy ŁKS, dwa – Chemia, a po jednym tytule mają na koncie HKS i ChKS. Ale początek XXI wieku nie był udany, bo na najwyższym poziomie nie było żadnego łódzkiego zespołu.
Wśród pasjonatów siatkówki pojawił się pomysł, by wrócić do czasów świetności na bazie dwóch klubów: Startu i Budowlanych. W tym drugim istniała przed laty sekcja siatkarska (jej wychowanką była Małgorzata Niemczyk), lecz w 1989 roku działalność została zawieszona. Budowlani odnosili sukcesy w zapasach, hokeju na trawie i rugby.
Fuzja nie wypaliła
W 2005 roku szefowie klubu porozumieli się ze Startem i drużyna wystąpiła w na drugim poziomie jako Start/Budowlani. Celem był awans do PlusLigi Kobiet, jednak łodzianki musiały zadowolić się trzecim miejscem. Okazało się też, że to był koniec współpracy obu klubów.
Wiesław Chudzik, wówczas prezes Budowlanych, wspominał, że najpierw pojawił się pomysł przejęcia drużyny z Rawy Mazowieckiej, jednak wspólnie ze sponsorami postanowiono zacząć od zera, czyli od trzeciej ligi. Szybko okazało się, że była to doskonała decyzja, bo nowy zespół przeszedł jak burza przez trzecią (nie stracił w niej nawet seta), drugą i pierwszą ligę, awansując do PlusLigi Kobiet. Trenerem był Jacek Pasiński, największą gwiazdą – Małgorzata Niemczyk, a oprócz nich grały m.in. Katarzyna Sielicka, Marta Wójcik, Katarzyna Ciesielska, Julia Szełuchina i Agnieszka Wołoszyn.
- Dobrze się stało, że poszliśmy swoją drogą – wspomina Marcin Chudzik, który do dziś jest prezesem klubu.
Po awansie Organika Budowlani, bo pod taką nazwą występowała drużyna, jeszcze wzmocniła skład. Ze Stali Mielec przyszła Katarzyna Zaroślińska-Król, z Niemiec wróciła Karolina Różycka (wtedy Kosek), dołączyły też dwie Brazylijki – Michaela Teixeira (z PTPS-u Piła) i środkowa Luana De Paula z Rexony Sao Paulo. Nowym trenerem został Wiesław Popik, a Pasiński był jego asystentem.
Według ówczesnego regulaminu, pięć czołowych drużyn na półmetku PlusLigi Kobiet zaczęło rozgrywki w Pucharze Polski od ćwierćfinału. Organika Budowlani trafiła na Centrostal Bydgoszcz – pierwszy mecz we własnej hali wygrała 3:0, w rewanżu uległa 1:3 i po raz pierwszy w historii mogła zagrać w turnieju finałowym, rozgrywanym w Poznaniu.
- Po wzmocnieniach mieliśmy wtedy naprawdę silną drużynę – uważa Jacek Pasiński, dziś prezes NETLAND MKS-u Kalisz, niespodziewanego finalisty rozgrywek pucharowych w 2026 roku.
Półfinał z obrońcą Pucharu Polski
16 lat temu w półfinale na łódzkiego beniaminka czekał BKS Aluprof Bielsko-Biała, wtedy rekordzista w liczbie zdobytych tytułów. Klub z wielkimi gwiazdami, medalistkami mistrzostw Europy, jakimi były Anna Werblińska (wtedy jeszcze Barańska), Eleonora Dziękiewicz, Katarzyna Skorupa, Natalia Bamber i Dorota Świeniewicz. - Dla nas sukcesem jest już czwarta lokata po rundzie zasadniczej i awans do turnieju finałowego Pucharu Polski. Jesteśmy beniaminkiem rozgrywek, ale postaramy się napsuć trochę krwi faworytom – zapowiadał Wiesław Popik
W pierwszym meczu w Poznaniu Organika Budowlani sensacyjnie pokonała broniący Pucharu Polski BKS Aluprof, późniejszego mistrza Polski.
„W półfinale łodzianki potrafiły wykorzystać wszystkie słabe punkty Aluprofu. Zagrywką sprawiały wiele kłopotów rywalkom. Indywidualnością meczu była Karolina Kosek, która w pierwszych dwóch wygranych setach nie myliła się. Znakomicie dysponowana była także Katarzyna Zaroślińska” – relacjonował „Dziennik Łódzki”.
Bielszczanki popełniały błędy, ale Organika wygrała własną grą. Zespół ten ma dobre środkowe, skuteczne były skrzydłowe. Jeżeli nie szło jednej, to miała wsparcie drugiej. Kibice mieli niezłe widowisko, no i niespodziankę dużego kalibru – oceniał po półfinale Włodzimierz Sadalski, mistrz olimpijski z Montrealu.
Mistrzynie kontra beniaminek
W finale na łódzki zespół czekała Muszynianka Muszyna, personalnie najsilniejsza drużyna w kraju, aktualny wtedy mistrz Polski. Trener Bogdan Serwiński miał w składzie złote medalistki mistrzostw Europy (m.in. Izabelę Bełcik, Joannę Mirek, Aleksandrę Jagieło, Mariolę Zenik, Sylwię Pycię) oraz aż pięć zawodniczek, które pół roku przed turniejem finałowym zajęły z reprezentacją Polski trzecie miejsce w Europie.
Na Organikę Budowlanych mało kto stawiał, a eksperci podkreślali, że najgroźniejszym rywalem mistrzyń Polski są… one same. Finał zaczął się zaskakująco, bo od prowadzenia łodzianek 6:0, a pierwsze trzy punkty zdobyła Małgorzata Niemczyk. I nie zwalniały tempa, rozstrzygając na swoją korzyść końcówki pierwszych dwóch setów. Wydawało się, że wygrają spotkanie 3:0, ale w końcówce znakomicie zagrała w bloku Izabela Bełcik, a jej drużyna zdobyła pięć punktów z rzędu, wygrywając 25:22.
W ostatniej partii znów lepsi byli Budowlani i po 24 latach Puchar Polski pojechał do Łodzi, a istniejący cztery lata klub zdobył pierwsze trofeum. „Coś niesamowitego, nie mieści mi się to w głowie. Brawa dla kochanych dziewcząt, są fantastyczne! - niemal płakał ze szczęścia Wiesław Chudzik, prezes, najważniejsza postać w klubie i tak naprawdę główny twórca tego sukcesu” – pisała „Gazeta Wyborcza w Łodzi”.
Media podkreślały, że najspokojniej przyjęła triumf Julia Szełuchina, ukraińska środkowa.
Nie wiem, co sądzili inni, ale dla mnie to nie jest żadna niespodzianka. My po prostu grałyśmy najlepszą siatkówkę. Ogromnie się cieszę, przed nami występy w Lidze Mistrzyń. Jak to pięknie brzmi!”.
Trener Wiesław Popik chwalił Dominikę Koczorowską, która dała świetną zmianę, a o nim w samych superlatywach mówiła Katarzyna Zaroślińska, dopiero zaczynająca wielką karierę. Oboje w poprzednim sezonie uratowali przed spadkiem Stal Mielec, a w 2010 roku zrobili wielki krok do przodu.
Łódzkie siatkarki sprawiały wrażenie, jakby nie były zaskoczone sukcesem. - Cieszę się ogromnie tym bardziej, że to pierwszy tak znaczący sukces dla klubu - komentowała Małgorzata Niemczyk, dla której to ósmy Puchar Polski w karierze. Poprzednie zdobywała z Chemikiem Police, Augusto Kalisz i Naftą-Gaz Piła.
W lidze bez medalu
Siatkarki Organiki Budowlanych dostały prawie wszystkie indywidualne wyróżnienia. MVP została Karolina Kosek; najlepszą atakującą – Katarzyna Zaroślińska, najlepiej przyjmującą – Katarzyna Ciesielska; najlepszą rozgrywającą – Marta Pluta; najlepiej blokowała Luana de Paula.
- Powiedziałem dziewczynom, że do Poznania na finałowy turniej przyjechaliśmy pociągiem pospiesznym. Po pierwszym meczu przesiedliśmy się do ekspresu, który tak się rozpędził, że byliśmy nie do powstrzymania – podsumował występ Organiki Budowlanych Wiesław Popik.
W PlusLidze Kobiet łódzki zespół doszedł do półfinału, w którym musiał uznać wyższość BKS-u Aluprof. W rywalizacji o brązowy medal przegrał MKS-em Dąbrowa Górnicza. – Nie zapomnę tego spotkania, kiedy wyprzedaliśmy wszystkie bilety, a w Atlas Arenie było 10 tys. ludzi – kończy Marcin Chudzik.
Osiem lat później Budowlani powtórzyli w Nysie sukces, pokonując w finale ŁKS Commercecon.
Powrót do listy