Lukas Kampa: Mój dom jest teraz w Gdańsku
Od sezonu 2014/2015 niemiecki rozgrywający – Lukas Kampa gra nieprzerwanie w PlusLidze. Najpierw występował w Radomiu, potem w Jastrzębiu-Zdroju, a ostatnie cztery lata spędził w Gdańsku. Teraz zagra w Barkomie Każany Lwów, który swoje domowe mecze będzie rozgrywał w Elblągu, położonym 60 km od Gdańska.
– Cieszę się mam tą szansę, żeby dalej grać w Polsce. Dla mnie to było naprawdę fajne, jak usłyszałem, że Barkom będzie grał w Elblągu, bo nie spodziewałem się, że tak blisko Gdańska będzie też kolejny klub – mówi Lukas Kampa, który zakończył już karierę reprezentacyjną, a w trakcie minionego sezonu w Treflu Gdańsk doznał urazu łydki i przez ostatnich kilka miesięcy nie grał w siatkówkę.
– Kontuzję już zaleczyłem i nic mi nie dolega. Niezależnie od tego, czy znalazłbym jakiś klub czy nie, to już wcześniej razem z rodziną podjęliśmy decyzję, że naszym domem na razie jest Gdańsk i tu się osiedliliśmy. Mój młodszy syn zaczął już we wrześniu chodzić do szkoły w Gdańsku. Razem z rodziną w Polsce czujemy się świetnie i niczego nam nie brakuje. Przede wszystkim z Gdańska szybko jestem w Niemczech, bo można tam wylecieć bezpośrednio do Dortmundu i to też jest blisko mojego rodzinnego domu w Niemczech. Można powiedzieć, że już cztery lata temu zdecydowaliśmy się z rodziną, żeby spróbować zamieszkać na dłużej w Polsce. Podjęliśmy decyzję, że kiedy mój starszy syn pójdzie do szkoły, to chcemy to zrobić w Polsce, żebym ja mógł grać w PlusLidze. Wszystko budowaliśmy więc w Gdańsku i na razie nie wiemy kiedy i czy w ogóle kiedyś wyjedziemy z Gdańska – mówi Kampa, który posłał synów w Polsce do międzynarodowych szkół.

– To są międzynarodowe szkoły z językiem angielskim jako głównym. Chcieliśmy posłać dzieci do takiej szkoły, która będzie jak najbardziej elastyczna, bo wtedy jak starszy syn zaczynał naukę, to nie wiedzieliśmy jak długo będziemy jeszcze mieszkać w Polsce. W tej szkole wszystkie zajęcia są po angielsku, ale dzieci też coraz lepiej mówią po polsku, bo mają również inne zajęcia, jak piłka nożna, czy judo, które są prowadzone tylko po polsku. Mówią więc w trzech językach, bo w domu oczywiście po niemiecku i czasami jest to pewnie ciężkie dla nich, ale mam nadzieję, że w przyszłości będą nam wdzięczne za to, że od dziecka znają już trzy języki – opowiada Kampa, który sam swobodnie komunikuje się w języku polskim. Jak się tego nauczył?
Historia 11 sezonów Lukasa Kampy w PlusLidze
– Miałem bardzo krótki okres nauki. Próbowałem uczyć się systematycznie, ale ciężko to szło. Przełom nastąpił w Jastrzębiu-Zdroju, kiedy miałem taki pierwszy wywiad po polsku. Wszystko jednak było ustalone wcześniej. Wiedziałem o co będę pytany i odpowiedzi miałem już gotowe. To było takie dziesięciominutowe nagranie na YouTubie i potem wszyscy myśleli, że ja już płynnie mówię po polsku, a tak wcale nie było. To był jednak dobry moment, żeby przynajmniej spróbować mówić po polsku i to mnie zmotywowało do nauki. Nadal czuję, że mój polski nie jest perfekcyjny, ale jest coraz lepiej. Co do nauki języka to było trudno, nawet bardzo trudno, ale jak zawsze, trzeba spróbować to zrobić i trzeba jak najwięcej mówić. Dokładnie w taki sposób dzieci przyswajają sobie języki obce. One po prostu dużo mówią i wtedy człowiek się rozwija. Nie da się tego zrobić inaczej. Właśnie tak to robiłem i właściwie codziennie uczę się czegoś nowego. Może mam też mały talent do tego, żeby szybko zapamiętywać nowe słowa. Kilka rzeczy muszę sprawdzać raz albo dwa razy i wtedy mogę to zapamiętać. Najważniejsze jest to, że nie boję się rozmawiać po polsku – opowiada Kampa.
Co było dla niego najtrudniejsze w nauce polskiego? – Zdecydowania odmiany i gramatyka. To jest najgorsze, bo to są zupełnie inne reguły niż w języku angielskim niemieckim. Żebym perfekcyjnie mówił po polsku, to pewnie musiałbym się systematycznie uczyć też gramatyki, ale na to chyba jest już za późno – kończy Lukas Kampa.
