Erik Shoji: Cieszę się, że wróciłem do formy
Po pięciu sezonach spędzonych w Polsce, czterech w ZAKSIE Kędzierzyn-Koźle i ostatnim w Asseco Resovii Rzeszów, libero amerykańskiej drużyny – Erik Shoji zagra ponownie w Berlin Recycling Volleys, gdzie grał już w latach 2014-2016. Amerykanin cały czas jest filarem reprezentacji USA i przy okazji pobytu w Polsce na Memoriale Wagnera opowiedział m.in. o tym jak musiał odbudować swoją dyspozycję po sezonie, w którym nie pełnił w klubie takiej roli, jak we wcześniejszych latach.
SIATKARSKIE LIGI: Tak jak zapowiadałeś, wróciłeś do Polski na Memoriał Wagnera i w TAURON Arenie razem ze swoją reprezentacją mogłeś poczuć się podobnie jak na mistrzostwach świata w 2014 r., kiedy właśnie w tej hali były tłumy kibiców w fazie grupowej, a przecież nie grała tam reprezentacja Polski?
Erik Shoji (libero reprezentacji USA, były libero Asseco Resovii Rzeszów i ZAKSY Kędzierzyn-Koźle): Rzeczywiście. To naprawdę wspaniałe uczucie wrócić i zobaczyć tę atmosferę, nawet podczas pierwszego meczu Memoriału z Francją, kiedy od razu w hali było przecież tak dużo ludzi. Miło jest wrócić do Krakowa i do TAURON Areny, gdzie panuje taka atmosfera.
Przeczytaj też: LATA SPĘDZONE W POLSCE ZMIENIŁY MOJĄ KARIERĘ
W Memoriale wystąpiliście w innym składzie niż ten, który zdobył srebro Ligi Narodów. Taka była decyzja trenera, żeby niektórym graczom dać czas na odpoczynek, albo zalecić im inną formę treningu niż przyjazd do Polski na mecze towarzyskie?
Mamy w tym sezonie sporo zawodników w treningach. Decyzja o tym, kto przyjedzie do Polski, a kto zostanie w domu, należała więc do trenera. Przygotowujemy się teraz do mistrzostw strefy NORCECA. Właśnie ten turniej chcemy wygrać i to jest nasz główny cel na lato. Na Memoriał do Polski przyjechaliśmy też po to, żeby niektórzy zawodnicy zdobyli doświadczenie i żeby sprawdzić, jak nam idzie.

Zrobiliście furorę w trakcie Ligi Narodów, a mecz finałowy z Polską dostarczył wielu emocji. Podobnie jak na igrzyskach w Paryżu nie brakowało zwrotów akcji i przełamania ze strony polskiej drużyny?
No cóż, myślę, że obie drużyny grały swoją najlepszą siatkówkę właśnie pod koniec Ligi Narodów. Uważam, że Polska nie bez powodu jest numerem jeden w światowym rankingu. Przed finałem w Ningbo byliśmy nieco mniej wypoczęci niż Polska, bo dzień wcześniej graliśmy trudny mecz do późnych godzin, ale oczywiście to nie jest żadna wymówka.
Ostatecznie Polacy zagrali w finale trochę lepiej od nas. Uważam jednak, że to był niesamowity mecz. Zresztą z Polską zwykle rozgrywamy dobre i zacięte spotkania. Mam jednak nadzieję, że kiedyś uda nam się jeden z tych najważniejszych wygrać.
Powroty do reprezentacji USA takich graczy jak Matt Anderson czy Aaron Russell, świadczą o tym, że bardzo zależy wam - szczególnie tym bardziej doświadczonym zawodnikom - na możliwości powalczenia jeszcze o złoto olimpijskie przed własną publicznością w Los Angeles?
Na pewno. Myślę, że stanowimy naprawdę dobrym trzon tej drużyny. Jesteśmy w reprezentacji już od dłuższego czasu, ale fajne jest też to, że do naszego składu dołączyli młodsi zawodnicy. Jak było widać pod koniec Ligi Narodów, ja, Matt i Micah Christenson byliśmy tymi starszymi w zespole, ale dołączyli do nas młodsi, którzy grali też naprawdę dobrze. Fajnie obserwować jak oni robią postępy. Mamy oczywiście nadzieję, że uda nam się krok po kroku dotrwać do Los Angeles i zdobyć tam złoty medal.

Po ostatnim sezonie w polskiej lidze w Asseco Resovii byłeś bardzo głodny gry w reprezentacji, bo w klubie nie mogłeś liczyć na regularną grę w podstawowym składzie?
Naprawdę chciałem szybko wrócić i po prostu dać z siebie wszystko dla drużyny, ale to nie było łatwe przede wszystkim pod względem fizycznym.
Nie wiedziałem, jak trudno będzie mi osiągnąć odpowiednią formę do gry w reprezentacji po tak długiej przerwie, bo od lutego właściwie nie rozegrałem żadnego pełnego meczu. Musiałem więc podnieść swoją kondycję fizyczną na wyższy poziom. Myślę, że w trakcie Ligi Narodów rozkręcałem się i grałem coraz lepiej, a w finałach w końcu poczułem, że wróciłem do formy i gram tak, jak rzeczywiście potrafię. Cieszę się, że znów jestem w reprezentacji, która ma dla mnie wyjątkowe znaczenie. To był długi rok, ale czuję się zdrowy i cieszę się, że wróciłem do gry.

Teraz przeniesiesz się do ligi niemieckiej. Gra w Berlinie to była dla ciebie najlepsza opcja?
Myślę, że tak. Ostatnio szukam w życiu wielu różnych rzeczy. Polska była dla mnie świetną okazją i szansą, ale nadszedł czas, żebym ruszył dalej. Berlin był jedną z opcji i nie mogę się doczekać powrotu do tego miasta i życia tam. Wrócę też jednak do Polski na Memoriał Gołasia, bodajże w październiku, więc w sumie już za niedługo.







![Jak Paweł Zatorski został biegaczem? Półmaraton pokonał w nieco ponad 1,5 godziny! [WYWIAD]](/dl/727560/inline/scalecrop=496x330/18ca5c/ZatiBiegacz.jpg)



