Siatkarskie sensacje XXI wieku w mistrzostwach Europy
Awans Finlandii do półfinału mistrzostw Europy jest wielką niespodzianką, tym większą, że zajmująca 12. miejsce w światowym rankingu reprezentacja wyeliminowała aktualnego mistrza świata i gospodarza turnieju. Od największej sensacji XXI wieku w europejskiej siatkówce minęło 19 lat.
Mistrzostwa Europy mają w tym roku dużo większe znaczenie niż w poprzednich latach, ponieważ zwycięzca zapewnia sobie udział w igrzyskach olimpijskich w Los Angeles w 2028 roku. Dotąd w turnieju było kilka niespodzianek: Francja w grupie przegrała z Rumunią, która następnie w 1/8 wyeliminowała wyżej notowaną Ukrainę. To nie koniec, bowiem trapione przez kontuzje Niemcy w walce o ćwierćfinał pokonali Bułgarię, gospodarza jednego z grupowych turniejów i aktualnego wicemistrza świata.
Do sześciu wygranych Włoch sztuka
Jedyną niepokonaną drużyną były do czwartku Włochy, które do ćwierćfinału straciły zaledwie cztery sety. Wydawało się, że mistrzowie świata z 2025 roku i gospodarze finałowej fazy bez kłopotów poradzą sobie z Finlandią, która awansowała do 1/8 z drugiego miejsca, a w Turynie z trudem (3:2) wygrała z Grecją.
Podobno jednak każdy zespół ma w turnieju jeden gorszy mecz. Taki przytrafił się w ćwierćfinale Włochom, którzy sensacyjnie przegrali z Finami 2:3, prowadząc w tie-breaku od początku do stanu 13:12. Finlandia tak wysoko nie była w mistrzostwach Europy od 2007 roku, gdy w Moskwie zajęła czwarte miejsce. Po drodze pokonała m.in. Polskę 3:0, a gwiazdami drużyny byli Mikko Esko, Tuomas Sammelvuo, Janne Heikkinen, Olli Kunnari, trener obecnej reprezentacji, a także bracia Mikko i Matti Oivanenowie.
Hiszpania pogodziła faworytów
19 lat temu mistrzostwa zakończyły się największą sensacją XXI wieku, jaką było zdobycie złotego medalu przez Hiszpanię. Drużyna prowadzona przez Andreę Anastasiego w finale pokonała 3:2 faworyzowaną Rosję. W mistrzowskim zespole występowali m.in. Miguel Angel Falasca, Rafael Pascual, Guillermo Falasca, Jose Luis Molto (najlepszy środkowy turnieju), Israel Rodriguez. Warto jednak przypomnieć, że dwa lata wcześniej Hiszpanie zajęli czwartą pozycję, a w 2009 roku, kiedy niespodziewanie triumfowała reprezentacja Polski, zakończyli imprezę na 9. miejscu.
Niespodzianki w europejskiej siatkówce zdarzają się rzadko. Od 2007 roku nie było w półfinale żadnej drużyny spoza potentatów. Najbliżej – na piątym miejscu – była w 2011 roku Słowacja. 11 lat temu do czołówki wdarła się Słowenia. Niestety, kosztem Polski, którą pokonała w ćwierćfinale 3:2, a później grała o złoto z Francją, ulegając jej 0:3.
Rok wcześniej – w 2013 roku – niemiłą niespodziankę sprawili Biało-czerwoni, przegrywając baraż o ćwierćfinał z Bułgarią 2:3. Kolejną sensację z udziałem reprezentacji Polski był turniej w 2017 roku, którego byliśmy gospodarzami. Niestety, znów na drodze do czołowej ósemki stanęła nam Słowenia. Wtedy też doszło do niespodzianki, bowiem w półfinałach zameldowały się niespodziewanie Niemcy (ostatecznie 3. miejsce) i Belgia (2., po wyeliminowania Włoch).
Słoweńskie fatum przełamane
W dwóch kolejnych mistrzostwach za silna dla Polski znów okazywała się Słowenia, ale już w półfinałach. W 2021 roku nie pomogło nam nawet to, że graliśmy w katowickim Spodku. Dużą niespodzianką było jednak dopiero 9. pozycja Francji, która półtora miesiąca wcześniej zdobyła w Tokio olimpijskie złoto. Słoweńskie fatum Biało-czerwoni przełamali w 2023 roku w Rzymie, zwyciężając w półfinale 3:1, a później siegając po złoto.
W tegorocznych półfinałach, które zostaną rozegrane 25 września w Mediolanie, Finlandia zmierzy się z Francją, a Polska tradycyjnie już na tym etapie ze Słowenią.
Powrót do listy











