Stephen Boyer: To wspaniałe uczucie znów grać w reprezentacji
SIATKARSKIE LIGI: Dwa lata temu byłeś załamany brakiem powołania do kadry na igrzyska w Paryżu. Rok temu udzieliłeś przejmującego wywiadu dla dziennika L’Equipe, w którym przepraszałeś za swoje egoistyczne podejście i zapewniałeś, że mocno zależy ci na powrocie do kadry. Jak doszło do tego, że otrzymałeś powołanie od Andrei Gianiego?
Stephen Boyer (atakujący reprezentacji Francji, były zawodnik Asseco Resovii Rzeszów i Jastrzębskiego Węgla): Już w zeszłym roku „Giangio” [Andrea Giani – przyp. red.] zapytał mnie, czy chcę wrócić, a ja odpowiedziałem, że oczywiście tak, więc wpisał mnie na szeroką listę. W tym roku też do mnie zadzwonił i rozpoczęliśmy wspólnie przygotowania, co sprawiło mi ogromną radość. Bardzo mi się podoba ponowne przebywanie z drużyną i gra w reprezentacji narodowej. To naprawdę wspaniałe uczucie.
W tym sezonie kadra Francji jest mocno odmłodzona i brakuje wielu mistrzów olimpijskich. Za twoim powrotem do zespołu przemawiało doświadczenie?
Tak. Sam na początku przeżyłem pewien szok, kiedy zdałem sobie sprawę, że jestem jednym z najstarszych w drużynie. Od razu pomyślałem sobie, że ten czas jednak strasznie leci. Jest to jednak rola, którą lubię pełnić, czyli udzielanie rad młodszym kolegom i dzielenie się z nimi swoimi doświadczeniami, abyśmy wspólnie osiągali sukcesy. To mi odpowiada i sprawia dużą przyjemność.

Jakie są możliwości aktualnej reprezentacji Francji, bo w rozgrywkach juniorskich osiągaliście w ostatnich latach wiele sukcesów, ale to przecież nie daje gwarancji, że na poziomie seniorskim też tak będzie, zwłaszcza w krótkim odstępie czasu?
Uważam, że ta drużyna ma ogromny potencjał, a młodzi zawodnicy to naprawdę gracze na bardzo wysokim poziomie. Na początku trzeba było jednak zrozumieć, że to jest młode pokolenie i gra na tym najwyższym poziomie w dorosłej siatkówce to ogromny krok naprzód. Idzie nam jednak całkiem nieźle. Musimy po prostu trenować, trenować i grać, bo to najlepszy sposób na podniesienie naszego poziomu gry. Dobrze się ze sobą dogadujemy w grupie. Mamy ten sam cel, a to jest ważne. Teraz pozostaje nam już tylko ciężka praca.
Na mistrzostwach Europy Francja trafiła teoretycznie do najbardziej wyrównanej grupy z Niemcami, Turcją i Rumunią. Od początku musicie być nastawieni na trudną rywalizację?
Myślę, że będzie to trudne wyzwanie, ale mamy swoje szanse. Najpierw najważniejsza będzie faza grupowa i właśnie na to się przygotowujemy, mając na uwadze presję związaną z koniecznością zajęcia pierwszego lub drugiego miejsca w grupie. Zobaczymy, jak to się potoczy. Mam nadzieję, że drużyna będzie gotowa do walki i dobrej gry. Wierzę, że możemy wspólnie osiągnąć coś dużego.

Kogo wymieniłbyś w pierwszej kolejności w gronie faworytów turnieju?
Zacząłbym od Polski, bo to na pewno bardzo silna drużyna, ale mistrzostwa Europy to są takie rozgrywki, w których wszystko może się zdarzyć. Komuś z faworytów może się przytrafić na przykład gorszy dzień, a przecież zaraz po wyjściu z grupy jest już faza play-off. Jeśli miałbym wskazać faworytów, to Polska i Bułgaria to bardzo silne drużyny, oczywiście Włochy też. To są faworyci, ale myślę, że każdy już widział na tego typu turniejach coś takiego, że faworyci odpadają na wczesnym etapie rozgrywek, więc zobaczymy jak będzie tym razem. Myślę, że czeka nas naprawdę ciekawa rywalizacja.
Walka o kwalifikację olimpijską jeszcze zwiększy poziom emocji?
Oczywiście, to ogromna motywacja, ale nasze podejście jest takie, żeby nie wybiegać za bardzo do przodu. Chcemy trzymać się naszego harmonogramu, choć jeśli nadarzy się okazja, aby powalczyć o bilet do Los Angeles, to będziemy chcieli z niej skorzystać.

Przenosiny do ligi japońskiej wyszły ci na dobre?
Bardzo mi się tam podoba. Japonia to zupełnie inny styl życia i inna kultura. Naprawdę to uwielbiam i świetnie się tam czuję. Polska też jest wspaniałym miejscem do gry w siatkówkę. Lubię tu grać, bardzo cieszę się, że mogłem tu znów przyjechać i wystąpić w Krakowie przed tak wspaniałą publicznością. Tęskniłem za tym, ale w Japonii też czuję się wspaniale.

W Japonii grasz w jednym zespole z Torreyem DeFalco, podobnie jak w sezonie 2023/2024 w Asseco Resovii. Trzymacie się razem?
Mamy ze sobą świetne relacje. TJ jest takim moim siatkarskim bratem i cieszę się, że mogę być w Japonii razem z nim.
Śledzisz w miarę możliwości polskie rozgrywki?
Czasami oglądaliśmy z TJ-em mecze, na przykład Asseco Resovii, głównie żeby zobaczyć Yacine’a Louatiego.
Czy oprócz Bena Toniuttiego, który oficjalnie zakończył karierę w kadrze, w przyszłości są możliwe powroty do reprezentacji mistrzów olimpijskich?
Wiem, że kilku graczy, jak chociażby Jean Patry, zrobiło sobie w tym sezonie przerwę. Mieli to zrobić już w zeszłym roku, ale wtedy odbywały się mistrzostwa świata, Francja od dawna nie miała medalu w tej imprezie i wszyscy dążyli do tego, żeby to przełamać. Teraz zrobili sobie jednak przerwę, co jest zrozumiałe. Oczywiście chcą pozostać w reprezentacji, ale wielu z nich ma już rodziny, więc rozumiem to i szanuję. W każdym razie jesteśmy w kadrze wielką rodziną i trzymamy się razem. Nawet w tym roku w Cannes, gdzie trenujemy, odwiedził nas Timothe Carle, mimo kontuzji. Był tam również Kevin Tillie, który trenował z nami. Jesteśmy więc szeroką grupą, która trzyma się razem.

Powrót do listy



![Jak Paweł Zatorski został biegaczem? Półmaraton pokonał w nieco ponad 1,5 godziny! [WYWIAD]](/dl/727560/inline/scalecrop=496x330/18ca5c/ZatiBiegacz.jpg)




