Artykuły

Polska myśl technologiczna podbija świat. Kulisy sukcesu Volley Station w „Rozmowach Iwańczyka”

Czy wiedzieliście, że za analizą gry najlepszych siatkarskich reprezentacji świata, w tym podczas igrzysk olimpijskich w Paryżu, stoi polska firma? W najnowszym odcinku „Siatkarskich Lig” gościem Przemysława Iwańczyka jest Łukasz Wróbel – jeden z twórców Volley Station, rewolucyjnego programu, który rzucił wyzwanie włoskiemu monopolowi i zmienił oblicze siatkarskiej statystyki. To historia o tym, jak z pasji, pragmatyzmu i odrobiny szaleństwa powstał globalny gracz, z którego rozwiązań korzysta dziś ponad 40 rynków na świecie.

Od boiska do kodu – romantyczne początki
Historia VolleyStation nie zaczęła się w korporacyjnym biurowcu, ale na siatkarskim parkiecie i w… akademickich ławkach. Łukasz Wróbel, sam będący byłym zawodnikiem (grał m.in. z Andrzejem Wroną czy Karolem Kłosem), połączył miłość do sportu z informatyką. Impulsem do działania była rozmowa z kolegami z boiska, którzy zauważyli, że dotychczasowe rozwiązania „trącą myszką”.

Gość programu wspomina te początki z dużą dozą nostalgii, przytaczając kluczowy moment, w którym ważyły się losy projektu. Wszystko zależało od zaufania władz polskiej siatkówki, w tym ówczesnego prezesa PZPS, Jacka Kasprzyka.

„Osobą, która uparła się i walnęła pięścią w stół, że będzie polskie rozwiązanie, był prezes Jacek Kasprzyk. (…) Mimo różnych wątpliwości, mimo że to jest polskie, czy na pewno, czy to w ogóle nie jest… czy to będzie działać i tysiące różnych pytań. Prezes Kasprzyk powiedział: „Nie, robimy i wierzymy, że polskie rozwiązanie może być dobre”. (…) To dało nam wiatru w żagle i pozwoliło wystartować."

Przez lata rynek statystyk siatkarskich był zdominowany przez włoską myśl techniczną (Data Project). Jak zauważa Wróbel, konkurencja w pewnym momencie „odpuściła” rozwój stricte siatkarski na rzecz branży bukmacherskiej (bettingowej), co otworzyło drzwi dla polskiej firmy. VolleyStation weszło w tę lukę, oferując nowoczesność tam, gdzie inni się zatrzymali. Wróbel używa w wywiadzie niezwykle barwnego porównania, opisując różnicę technologiczną między starymi systemami a tym, co oferuje jego zespół:

„Jeżeli użyjemy tej analogii o wyścigu zbrojeń, to bym powiedział, że nasza konkurencja zatrzymała się na starych, radzieckich UAZ-ach, a my budujemy nadal polskie, nowe rzeczy. (…) To jest zdecydowanie bardziej skomplikowane i nowoczesne. (…) Włoscy trenerzy, np. trener Lavarini, używa naszego oprogramowania i wziął je do Turcji, i we Włoszech też używa. Więc jakby wiadomo, że (…) jeżeli ktoś się przekona i wyjdzie z tej bańki patriotycznego patrzenia na oprogramowanie, no to wybiera lepsze.”

Japońska precyzja i globalna ekspansja
Rozmowa z Przemysławem Iwańczykiem to nie tylko wspominki, ale też fascynujący wgląd w to, jak różni się podejście do danych w zależności od kraju. Polska liga jest chwalona za najwyższy poziom zbierania statystyk, ale prawdziwym wyzwaniem okazała się Japonia. Tamtejsza liga SV League postawiła poprzeczkę niebotycznie wysoko, wymagając, aby to VolleyStation przejęło pełną odpowiedzialność za dane, eliminując subiektywność klubowych statystyków.

„W Polsce poziom zbierania statystyk jest prawdopodobnie najwyższy na świecie. Prawdopodobnie żadna inna liga nie zbiera statystyk tak równo i tak dobrze. (…) Japończycy przyszli do nas i powiedzieli: „My nie chcemy pozwolić statystykom [klubowym] na zbieranie statystyk na nasze potrzeby, dlatego że ta rozbieżność tych danych, chodzi o interpretację (…) jest zbyt duża. My chcemy dać to wam”. I na potrzeby ligi japońskiej wszystkie mecze statystyki zbiera VolleyStation.”

Praca dla „siatkarskich freaków”
W materiale pojawia się również ciekawy wątek dla kibiców, którzy chcieliby stać się częścią tego świata. Firma zatrudnia dziesiątki osób do opisywania meczów (tzw. skautowania) w czasie rzeczywistym. To praca wymagająca ogromnej wiedzy i refleksu, ale dostępna dla pasjonatów.

„My mamy taką po prostu potrzebę, tych meczów jest bardzo dużo. (…) Zachęcamy oczywiście, [jeśli] ktoś chce, to zapraszamy. (…) Nie weźmiesz człowieka z ulicy i nie nauczysz go, bo on musi znać specyfikę siatkówki. (…) Ale da się to zrobić i mamy sposób na to, żeby tych ludzi szybko dosyć wdrażać."

Cała rozmowa to dowód na to, że polska siatkówka to nie tylko sukcesy sportowe, ale i organizacyjno-technologiczne. 

„Zaczęliśmy od naszego polskiego podwórka, a skończyliśmy jako główny dostawca systemów sędziowskich na igrzyskach olimpijskich w Paryżu. No to jest też ścieżka, która jest rzadka po prostu. (…) Jesteśmy z tego bardzo dumni, że jesteśmy i na finale igrzysk obecni, nasi ludzie pracują przy tym turnieju, i na finale ligi japońskiej, i brazylijskiej."

Zapraszamy do obejrzenia całej rozmowy, aby zrozumieć, jak liczby rządzą współczesnym sportem i jak Polacy stali się w tej dziedzinie mistrzami świata. Więcej takich materiałów tylko na YT Siatkarskie Ligi!

Powrót do listy