Artykuły

#2016 Challenge, czyli PlusLiga sprzed dekady

Jedna z najlepszych siatkarskich lig świata zmieniła się w ostatnich latach. Patrząc jednak na jej przemianę w ostatniej dekadzie, aż trudno uwierzyć że to był tak niedawno, a zmieniło się tak wiele. Zresztą sami zobaczcie, jak wyglądaliśmy dziesięć lat temu! 

Bartosz Kurek w Resovii, Raul Lozano w Radomiu, a Tomasz Fornal, Kamil Semeniuk czy Artur Szalpuk w Młodej Lidze. Fefe De Giorgi mistrzem Polski z ZAKSĄ, Andrea Anastasi z LOTOSEM Treflem z Superpucharem, a Mariusz Wlazły i jego PGE Skra z Pucharem Polski. Prezesem ZAKSY był wówczas... Sebastian Świderski, dziś prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej. Aktualni mistrzowie Polski z Lublina – jeszcze jako LKPS Pszczółka Lublin – zajęli wówczas 6. miejsce w II lidze!

Klasyfikacja końcowa sezonu 2015/2016

ZAKSA na maksa
Konia z rzędem temu, kto przewidział, że tak będzie wyglądać sezon 2015/2016 PlusLigi. Można było wytypować finał ZAKSA – Asseco Resovia, lecz raczej nikt nie postawiłby na szybkie trzy wygrane kędzierzynian. A na pewno nikt nie postawiłby złamanego gorsza na to, że w ostatnim meczu rundy zasadniczej PGE Skra Bełchatów straci seta na własnym boisku w meczu z BBTS Bielsko-Biała, przez co marzenia o grze w finale pękną jak bańka mydlana.

Rywalizacja od początku trzymała w napięciu. To dlatego, że liga została skrócona ze względu na przygotowania reprezentacji do igrzysk olimpijskich. Zrezygnowano z play-off i od razu po zakończeniu sezonu zasadniczego rozgrywano spotkania o poszczególne miejsca. To oznaczało, że nie można było sobie pozwolić na porażki, bo tylko dwa pierwsze miejsca gwarantowały grę o złoto, a dwa kolejne o brązowe medale. Chociaż, jak się później okazało, nawet osiem porażek nie wykluczyło Asseco Resovii z finału.

Początek ligi był niczym pędzący pociąg. Kolejki meczów odbywały się systemem środa–sobota. Po 20 grudnia nastąpiła trzytygodniowa przerwa, bo reprezentacja rozpoczęła przygotowania do styczniowego turnieju olimpijskich kwalifikacji w Berlinie. W dodatku niektóre zespoły walczyły w europejskich pucharach.

Kamil Semeniuk jako gwiazda... Młodej Ligi?!


– Przy tym systemie nie mamy szans na włączenie się do walki o złoto. Mamy za krótką ławkę rezerwowych – zapowiadał trener LOTOSU Trefla Andrea Anastasi. Włoch był jednym z tych szkoleniowców, których czekała walka w Lidze Mistrzów. Przy niezbyt szerokim składzie wiedział, że trudno będzie powtórzyć wynik sprzed roku, gdy gdańszczanie zdobyli srebrne medale. – Każdy punkt będzie na wagę złota. Żaden zespół liczący na medal nie będzie mógł sobie pozwolić na taryfę ulgową – podkreślał prezes ZAKS-y Kędzierzyn-Koźle Sebastian Świderski.

W pierwszych dwóch kolejkach komplet punktów zdobyli potentaci, czyli PGE Skra i Asseco Resovia. W trzeciej doszło do meczu między nimi. Wygrali rzeszowianie i objęli samodzielne prowadzenie w tabeli – tylko do następnej kolejki, bo po porażce z Jastrzębskim Węglem, spadli na trzecie miejsce. Wówczas ZAKSA wskoczyła na pozycję lidera i z przerwą na siódmą oraz ósmą kolejkę cały czas prowadziła, powiększając przewagę nad rywalami. Wspomniane dwie kolejki dały pierwsze miejsce Cerradowi Czarnym Radom. Powrót do Polski Raula Lozano był hitem i okazało się, że argentyński trener potrafi wycisnąć sporo ze swoich zawodników. Radomianie długo liczyli się w walce o awans do najlepszej czwórki ligi. Ostatecznie zajęli szóste miejsce, a Lozano pod koniec rozgrywek poleciał do Iranu, by przygotowywać reprezentację tego kraju do kwalifikacji olimpijskich.

ZAKSA biła kolejne rekordy, wygrywając większość meczów do zera. Pierwszą porażkę poniosła w siódmej kolejce – 2:3 z LOTOSEM Treflem, następne dwie dopiero w 20. i 21.kolejce – 1:3 z gdańszczanami i 2:3 z bełchatowianami. Wówczas już mogła przygotowywać się do finałowej batalii. Tylko jeszcze nie wiedziała, kto będzie rywalem w meczach o złoto. O drugie miejsce PGE Skra walczyła z Asseco Resovią. W Bełchatowie kilkanaście dni przed końcem rundy zasadniczej doszło do trzęsienia ziemi. Został zwolniony trener Miguel Falasca. Zastąpił go asystent selekcjonera reprezentacji Polski Philippe Blain. Miał za zadanie wygrać pozostałe trzy mecze do zera, co zapewniłoby Skrze miejsce w finale. Wydawało się, że to osiągnie. Jednak w ostatnim spotkaniu jego zawodnicy niespodziewanie przegrali seta z BBTS Bielsko-Biała. I to na własnym boisku. Z rywalem, który do Bełchatowa przyjechał dopiero w dniu meczu!



Rzeszowianie, którzy wówczas byli na treningu, nie mogli uwierzyć w to, co się stało. Cudem wdarli się do finału. Z ośmioma porażka-mi! Mieli ich o trzy więcej niż bełchatowianie. Faworytem walki o mistrzostwo Polski była ZAKSA, która wygrała 23 z 26 meczów w rundzie zasadniczej, w tym aż 19 w stosunku 3:0! Rzeszowianie byli niepocieszeni po finałowym turnieju Ligi Mistrzów, który organizowali w Krakowie. Nie grali w nim źle, ale zajęli dopiero czwarte miejsce. Kibice Asseco Resovii mieli nadzieję, że ich drużyna odkuje się w finale PlusLigi.

Pierwsze dwa mecze rozegrano w kędzierzyńskiej hali. Na początek ZAKSA zwyciężyła 3:0 (25:20, 25:14, 25:18). – Nie mieliśmy dzisiaj nic do powiedzenia – mówili jeden po drugim siatkarze z Rzeszowa. Rzeczywiście, tylko na początku prowadzili 13:12. Potem jednak z każdą minutą wzrastała dominacja drużyny prowadzonej przez Ferdinando de Giorgiego. Mistrzowską zagrywką popisywał się Dawid Konarski. Paweł Zatorski bronił piłki, które wydawały się niemożliwe do wyciągnięcia, a Kevin Tillie był nie do zatrzymania w ataku. Reżyserem całości był rozgrywający Benjamin Toniutti.

– Nie myślałem, że będzie tak łatwo i tak krótko – przyznał po spotkaniu obserwujący je trener reprezentacji Polski Stephane Antiga. – ZAKSA jest gotowa, by wygrać na drugi dzień, bo jest bardzo dobrze przygotowana. Francuz się nie pomylił. Dzień później znów był „mecz do jednej bramki”. Tym razem wynik brzmiał 3:0 (25:18, 25:19, 25:21). Gospodarze grali równo, bez błędów, a goście najwyraźniej nie otrząsnęli się po pierwszej porażce. Tylko w końcówce trzeciego seta rzeszowianom udało się stawić opór i prze-waga gospodarzy nieco zmalała. Ale i tak kędzierzynianie nie pozwolili odebrać sobie zwycięstwa. W całym meczu niezwykle mocną zagrywką popisywał się Jurij Gladyr, wybrany na najlepszego zawodnika spotkania. Gościom natomiast nie pomogło nawet to, że trener Andrzej Kowal w drugim secie wymienił niemal pół składu. Na pomeczowej konferencji prasowej kapitan gości Olieg Achrem obiecał, że Asseco Resovia nie złoży broni u siebie „do ostatniej piłki będzie się bić”.



Bitwa była, ale tylko w dwóch początkowych setach. Asseco Resovia przegrała z ZAKS-ą 0:3 (23:25, 21:25, 13:25). Na początku pierwszej partii rzeszowianie prowadzili nawet różnicą trzech punktów, ostatecznie jednak byli gorsi od rywali. W drugiej już dominowała ZAKSA. Zespołowi trenera Andrzeja Kowala coraz trudniej było nawiązać wyrównaną walkę, a trzeci set całkowicie już należał do siatkarzy z Opolszczyzny, którzy bez trudu rozbili załamanych rzeszowian. W ten sposób po 13 latach mistrzowski tytuł wrócił do Kędzierzyna-Koźla.

– Nasze aspiracje były większe, ale w trakcie rozgrywek zostały one zweryfikowane. Być może nie mieliśmy tak dużego potencjału, jak to wydawało się na papierze. Wicemistrzostwo Polski należy traktować jako duży sukces. Zajęliśmy drugie miejsce i możemy grać w Lidze Mistrzów – przyznał Bartosz Kurek.

Szczęśliwy był trener ZAKS-y. – Pracowaliśmy dobrze i bardzo ciężko, co dało efekty. To było kluczowe w tym sezonie. Jestem dumny z chłopaków. Zagraliśmy świetnie, ale nie tylko w finale, lecz przez cały sezon zasadniczy. Teraz mogę się tylko cieszyć, bo to był wspaniały rok dla mnie i dla moich siatkarzy – powiedział po ostatnim meczu Fefe de Giorgi. Włoch zbudował w Kędzierzynie-Koźlu zespół marzeń. Mieszanka polsko-francusko-ukraińsko-belgijska była wybuchowa. Tytuł z pewnością trafił w godne ręce. „ZAKSA gra na maksa” – jedno z ulubionych haseł kędzierzyńskich kibiców, sprawdziło się w stu procentach.



Na maksa w meczach o trzecie miejsce zagrali też siatkarze z Bełchatowa. PGE Skra równie łatwo pokonała LOTOS Trefl Gdańsk w trzech meczach i powtórzyła wynik sprzed roku. Radość wśród zwycięzców była duża, lecz w głębi serc tkwiła zadra po przegranym secie z BBTS, który wykluczył Skrę z finału.

A jeśli ktoś chce poczytać o całym sezonie, to w załącznikach mamy pełny folder sezonu 2015/2016 w pdf.

Powrót do listy

Dokumenty