Agnieszka Korneluk: “Siatkówka śniła mi się tylko raz. A ciąża? To niesamowite uczucie!” [WYWIAD]
Agnieszka Korneluk w kwietniu niespodziewanie zakończyła siatkarską karierę, a ostatnio poinformowała, że spodziewa się dziecka. I dziś w roli przyszłej mamy spełnia się w stu procentach. Jak teraz korzysta z życia? Jak się czuje w ciąży? Czy tak wyobrażała sobie ten stan? Czy robi już dziecięce zakupy? Z byłą środkową reprezentacji Polski rozmawiamy też o szansach naszej kadry w mistrzostwach Europy. Zapraszamy!
Maciej Nowocień: Mam wrażenie, że po zakończeniu kariery nie próżnujesz. Chyba mocno czerpałaś z życia przez ostatnie cztery miesiące?
Agnieszka Korneluk: To prawda, ale mam wrażenie, że trochę udało mi się w końcu odstawić Instagram i za dużo tam nie publikuję. W trakcie sezonu, kiedy jest mecz za meczem i cały czas coś się dzieje, siłą rzeczy byłam tam zdecydowanie bardziej aktywna, szczególnie jeśli chodzi o treści sportowe. Teraz natomiast mam trochę więcej czasu, więc przede wszystkim chcę poświęcić go rodzinie, ale też nadrobić kontakty ze znajomymi. Ostatnio były one mocno ograniczone przez brak czasu i ciągłe wyjazdy. Teraz jest więc dobry moment, żeby trochę tych zaległości nadrobić i po prostu pobyć z bliskimi.
Ostatnio rozmawiałem z Pawłem Zatorskim i mówił, że po tym, jak nie gra już w reprezentacji, może robić takie normalne rzeczy. Mógł pobiegać, pograć w tenisa, był na koncercie, na wakacjach… Ty też coś takiego poczułaś?
Faktycznie mogę teraz trochę inaczej dysponować swoim czasem, bo to nie jest tydzień wolnego, tylko zdecydowanie więcej. Ja jestem troszkę w innym stanie niż Paweł (śmiech). Ale też go obserwuję, bo uważam, że jest świetnym zawodnikiem i świetnym graczem. Widzę, że rozwija różne sportowe zajawki. Ja na początku musiałam się jednak trochę oszczędzać i nie miałam na to aż tyle mocy. Na razie bardziej joga i rozciąganie, ale faktycznie można w końcu samemu zarządzać swoim czasem. Dla sportowca, który przez tyle lat miał wszystko zaplanowane i ustalone odgórnie, jest to coś zupełnie nowego. Tak jak sobie powiedziałam, ten czas chciałam przede wszystkim poświęcić znajomym i rodzinie. Mieszkam teraz w Poznaniu, czyli w moim rodzinnym mieście, więc mam tutaj też babcię, która w tym roku skończyła 90 lat. Potrzebuje opieki, dlatego, kiedy tylko mogłam, starałam się pomóc rodzicom. Jednocześnie ten pierwszy okres ciąży nie był dla mnie najłatwiejszy, więc sporo czasu po prostu spędziłam na odpoczynku i regeneracji. To też był dla mnie ważny czas, żeby trochę zwolnić i zadbać o siebie.
Opowiesz trochę o ciąży?
Myślę, że dla każdej kobiety ciąża to wyjątkowy i bardzo szczególny okres. Ja przez długi czas nie dzieliłam się tą informacją, bo różnie w życiu bywa i jako sportowiec wolałam swoje życie prywatne zachować dla siebie. Mogę powiedzieć tylko tyle, że jestem bardzo szczęśliwa. Im więcej rozmawiam z różnymi osobami, tym bardziej dociera do mnie, jaką jestem szczęściarą. Czuję się spełniona jako siatkarka, a teraz moje marzenie prywatne tak szybko staje się rzeczywistością. Bardzo się z tego cieszę, choć oczywiście nie wyobrażałam sobie ciąży dokładnie tak, jak wygląda to w rzeczywistości. Początek był dla mnie trudniejszy, ale mimo wszystko jestem naprawdę szczęśliwa. To jest niesamowite uczucie.

A nie było tak, że skoro zostałaś zaproszona do Koszalina na Memoriał Agaty Mróz-Olszewskiej, to ktoś mógł zauważyć, że jesteś w ciąży i plotkom nie byłoby końca?
No tak, przecież kiedyś dowiedziałam się, że jestem w ciąży, zanim w niej byłam (śmiech).
To jak było z tym Koszalinem?
Szczerze mówiąc, jestem bardzo wdzięczna za zaproszenie i za tę miłą uroczystość. Faktycznie, to wydarzenie było też dla mnie pewnego rodzaju motywacją, żeby podzielić się tą wiadomością z szerszym gronem. Wiedziałam, że kibice na pewno zastanawiają się, co teraz robię i jakie mam plany, a trudno było mi cały czas odpowiadać, że po prostu potrzebuję odpoczynku. Dlatego to był też taki impuls, żeby w końcu powiedzieć o mojej ciąży otwarcie. Cieszę się, że mogłam zrobić to właśnie w takich okolicznościach.
Jak się czujesz jako przyszła mama? Dla kobiety to piękny stan!
Tak, zdecydowanie. Nie spodziewałam się, że będę potrafiła aż tak odpuścić, bo zawsze byłam osobą, której nawet trudno było odpoczywać. Mój mąż zauważył zresztą, że nawet między treningami cały czas znajdowałam sobie jakieś aktywności i dosyć intensywnie spędzałam czas. Teraz jednak moje życie zupełnie się zmieniło. Świadomość, że jestem odpowiedzialna już nie tylko za siebie, ale też za drugiego człowieka, który jest we mnie, sprawia, że faktycznie zmieniają się priorytety. Uczę się zwalniać i bardziej słuchać swojego organizmu.
Faktycznie jest to najpiękniejsze uczucie, jakie tylko może być?
Na początku było przede wszystkim takie niedowierzanie, bo wszystko wydarzyło się tak szybko. Myślę, że w dzisiejszych czasach nie jest to wcale takie oczywiste, żeby od razu udało się zajść w ciążę. Dlatego przez dłuższy czas chyba sama nie do końca mogłam uwierzyć, że to naprawdę się dzieje.
Jak zareagowałaś, jak się dowiedziałaś, że jesteś w ciąży?
Na początku było przede wszystkim takie niedowierzanie, bo wszystko wydarzyło się tak szybko. Myślę, że w dzisiejszych czasach nie jest to wcale takie oczywiste, żeby od razu udało się zajść w ciążę. Dlatego przez dłuższy czas chyba sama nie do końca mogłam uwierzyć, że to naprawdę się dzieje.
A twój mąż Maciej?
Byliśmy bardzo ostrożni, więc czekaliśmy jeszcze na pierwsze badania i na potwierdzenie, że wszystko jest w porządku. Z jednej strony była ogromna radość, a z drugiej takie niedowierzanie i ostrożność, żeby jeszcze za bardzo się nie rozpędzać z emocjami. To był naprawdę wyjątkowy moment.
Teraz pewnie dużo czytacie, oglądacie i dokształcacie się jeśli chodzi o ciążę i pielęgnację dziecka?
Aż tak bardzo męża w tej kwestii nie męczę (śmiech). Ale oczywiście czasami wysyłam mu jakieś filmiki, bo Instagram bardzo szybko podpowiada treści związane z ciążą i jest tego naprawdę sporo. Sama też dużo czytam i staram się jak najlepiej przygotować do nowej roli. Na razie jest to przede wszystkim edukacja, zdobywanie wiedzy, ale też ćwiczenia w takim stopniu, w jakim mogę sobie na nie pozwolić na tym etapie.

A dziecięcy szał zakupowy już was ogarnął?
Nie. Nie wiem, może po prostu jest jeszcze za wcześnie. Na razie chyba nie daję się ponieść temu szaleństwu. Kupiłam tylko jedno ubranko, więc myślę, że nie jest źle. Na większe zakupy przyjdzie jeszcze czas.
Zakup wózka dziś przypomina zakup samochodu (śmiech).
(śmiech) My jeszcze mamy trochę czasu, więc wiadomo, że już się rozglądam za różnymi rzeczami i powoli sprawdzam, co może nam się przydać. Ale podchodzę do tego naprawdę spokojnie. Na razie nic z tych rzeczy nie wylądowało jeszcze w koszyku podczas zakupów.
Właśnie tak sobie wyobrażałaś życie po siatkówce?
Szczerze mówiąc, bardzo marzyłam o tym, żeby zostać mamą i miałam ogromne pragnienie, żeby to się wydarzyło. Nie przypuszczałam jednak, że może nastąpić to tak szybko. Nigdy też jakoś bardzo intensywnie nie rozmyślałam o tym, jak dokładnie będzie wyglądało moje życie w tej roli. Jestem raczej osobą, która stara się być elastyczna. Oczywiście człowiek coś tam planuje i ma pewne rzeczy w głowie, ale chyba nie przywiązuję się do nich aż tak mocno. Myślę, że jako siatkarz czy siatkarka trzeba być gotowym na zmiany i umieć dostosować się do warunków, które przynosi życie. Dlatego też nie miałam jakiegoś konkretnego planu, po prostu chciałam, żeby w odpowiednim momencie się to wydarzyło.

Myślisz czasem o siatkówce?
Mimo wszystko tak. Siatkówka nadal jest ogromną częścią mojego życia. Oglądam praktycznie każdy mecz dziewczyn, a podczas VNL-u śledziłam też sporo innych spotkań, nie tylko naszej reprezentacji. Bardzo dziewczynom kibicuję i już nie mogę się doczekać mistrzostw Europy. Siatkówka dała mi ogromne spełnienie i w dużym stopniu ukształtowała mnie też jako człowieka. Bardzo miło było teraz w Koszalinie spotkać się z ludźmi, porozmawiać z dziewczynami, posłuchać ich historii, ale też opowiedzieć trochę o swoim życiu poza sportem. Jednocześnie nie miałam takiego momentu, że chciałabym wziąć piłkę i zacząć odbijać czy pograć. Chyba moje myśli są teraz po prostu skierowane w innym kierunku. Na tym etapie oddaję się temu, co dzieje się w moim życiu prywatnym, i czerpię z tego ogromną radość.
Zaraz po zakończeniu kariery nie było tak, że czasami budziłaś się z wrażeniem czy na pewno masz spakowaną torbę na trening?
Raczej nie, bo na początku miałam przede wszystkim głowę zajętą tym, żeby nadrobić wszystkie zaległe spotkania ze znajomymi i spędzić więcej czasu z rodziną. Później dosyć szybko pojawiła się wiadomość, że będzie maluszek, więc siłą rzeczy moje myśli zaczęły krążyć głównie wokół tego. Tak naprawdę miałam tylko jeden sen o siatkówce, więc chyba to najlepiej pokazuje, gdzie jestem teraz myślami. Na ten moment zdecydowanie więcej uwagi poświęcam temu, co dzieje się w moim życiu prywatnym.
Co ci się śniło?
A że byłam na zgrupowaniu kadry, jeszcze przed VNL-em, więc to było dosyć wcześnie. Sam sen był dość dziwny, pojawiały się w nim różne osoby i jakieś zupełnie nieoczywiste sytuacje. Ale to był chyba jedyny taki moment, kiedy siatkówka pojawiła się u mnie we śnie. Dlatego z myśli o siatkówce to chyba tyle (śmiech).

Kibicujesz koleżankom z kadry, ale na co je faktycznie stać w mistrzostwach Europy?
Myślę, że droga do medalu jest jak najbardziej otwarta. Podczas ostatnich mistrzostw świata wiedziałyśmy, że Włoszki będą na naszej drodze i że będzie to bardzo trudny rywal. Były przecież mistrzyniami olimpijskimi, więc wtedy naprawdę ciężko było je pokonać. Teraz natomiast ta droga podczas mistrzostw Europy, choć na początku może wydawała się trudna, z Turczynkami i zawsze groźnymi Niemkami w grupie, wygląda moim zdaniem trochę inaczej. Oczywiście, to nie są łatwe przeciwniczki i każdy mecz będzie wymagał dużej koncentracji, ale później ta ścieżka wydaje się już umiarkowanie trudna. Po wizycie w Koszalinie mam bardzo dobre odczucia. Widzę w tym zespole potencjał i wierzę, że dziewczyny są w stanie zajść naprawdę daleko i powalczyć o strefę medalową.
W wywiadzie z TVP Sport w kwietniu powiedziałaś, że plan powrotu do siatkówki nawet nie jest w tle twojej głowy. Rozumiem, że w obecnej sytuacji zupełnie z niej wypadł?
Na ten moment o tym nie myślę. Nigdy nie mówię „nigdy” i nie zamykam się na żadną drogę, więc nie wykluczam, że kiedyś zatęsknię za siatkówką. Na razie jednak w ogóle nie biorę tego pod uwagę. Jestem w takim momencie życia, w którym moje myśli są gdzie indziej i po prostu chcę się na tym skupić.

Jest fajnie?
Zdecydowanie tak. Jest naprawdę bardzo fajnie!





![MOYA Zbyszko Radomka najlepsza podczas turnieju Grand Prix PGE. Czas na rywalizację panów [ZDJĘCIA]](/dl/726340/inline/scalecrop=496x330/14496e/SUM_5269.jpg)

![Ustka pogodnie przyjęła zawodniczki Grand Prix PGE. Już jutro dowiemy się kto stanie na najwyższym podium turnieju [ZDJĘCIA]](/dl/726209/inline/scalecrop=496x330/002c18/SUM_2813.jpg)



