Artykuły

Daniele Santarelli: Nie potrafię żyć bez presji

Zaledwie 45-letni Daniele Santarelli ma w swoim trenerskim dorobku takie trofea jak m.in. mistrzostwo świata z reprezentacją Serbii, mistrzostwo Europy i dwa złote medale VNL z reprezentacją Turcji oraz trzy złote medale Ligi Mistrzyń z Imoco Volley Conegliano. Specjalnie dla Siatkarskich Lig utytułowany włoski trener opowiada o swojej niezwykłej pasji do siatkówki i wielkich emocjach związanych z mistrzostwami Europy w Stambule, gdzie Polki zagrają w jednej grupie z Turczynkami.

SIATKARSKIE LIGI: Turczynki pod pana wodzą w świetnym stylu wygrały tegoroczną Ligę Narodów. Dzięki temu przygotowania do mistrzostw Europy były spokojniejsze, a w drużynie panowały bardzo dobre nastroje?
Daniele Santarelli (trener reprezentacji żeńskiej Turcji i Icomo Volley Conegliano):
Jesteśmy rzeczywiście w dobrym nastroju i w dobrej formie. Zwycięstwo w VNL było ważne, żeby poczuć siłę w zespole, ale już osiągnęliśmy to, co zamierzaliśmy podczas tych rozgrywek i trzeba to na ten moment wymazać z pamięci. Wiemy, że jesteśmy dobrą drużyną i zagraliśmy w VNL naprawdę dobrze, ale moim zdaniem mistrzostwa Europy będą trudniejsze, ponieważ inne drużyny będą gotowe, aby spróbować się nam zrewanżować. Wiemy, że każdy chce wygrać i każdy chce dać z siebie wszystko. W Europie mamy wielu silnych rywali. Jeśli chcemy zdobyć medal, to musimy dać z siebie jeszcze więcej niż podczas VNL.

Grupa A w Stambule z Turcją jako gospodarzem oraz m.in. Polską i Niemcami wydaje się bardzo mocna. Jak zapatruje się pan na rywalizację w tej grupie i zwłaszcza na mecz z Polkami, które nie mogą już liczyć na takie siatkarki jak Joanna Wołosz czy Agnieszka Korneluk, a trener Stefano Lavarini praktycznie co sezon musi dokonywać kilku zmian w składzie?
Przede wszystkim uważam, że nasza grupa w Stambule jest naprawdę niesamowita. Jeśli porównać tą grupę z innymi, to różnica jest ogromna. Poziom jest tak wysoki i wyrównany, że niektóre drużyny będą narażone na ryzyko, że mogą nie znaleźć się wśród czterech najlepszych zespołów w grupie. Czasami w losowaniu grup można mieć szczęście, a czasami niekoniecznie. Nie możemy się jednak nad tym zastanawiać. W naszej grupie na pewno będzie duża rywalizacja i balans. Drużyny są tam tak dobre, że myślę, iż ten, kto zmierzy się z kimś z naszej grupy w 1/8 finału, to nie będzie miał zbyt wiele szczęścia, ponieważ każda drużyna z naszej grupy jest bardzo dobra. Jeśli chodzi o Polskę, to wiemy, że ta drużyna straciła dwie bardzo ważne zawodniczki, takie jak Asia Wołosz – moim zdaniem jedna z najlepszych rozgrywających na świecie razem z Mają Ognjenović. Kolejną ważną zawodniczką jest Agnieszka Korneluk, która świetnie sprawdzała się w ich systemie gry. Oczywiście cieszę się z jej szczęścia, z jej przyszłości i życia prywatnego, bo to na pewno bardzo piękny moment w jej nowym życiu.

Niezależnie od zmian w składzie, bardzo szanujemy polską drużynę. Wiem, że ta drużyna zawsze jest dobra – nawet jeśli straci kilka zawodniczek, to i tak pozostaje na wysokim poziomie. Podczas VNL Polki miały pewne drobne trudności, ponieważ dokonały zmian w składzie i borykały się z kontuzjami niektórych zawodniczek. Jednak Stefano Lavarini jest naprawdę dobrym trenerem, a jego drużyna jest naprawdę dobra, więc jestem pewien, że Polki znów będą dla nas trudnym przeciwnikiem.

Czy pana zdaniem ostatni mecz grupowy między Turcją a Polską będzie decydował o pierwszym miejscu w grupie, czy sporo namieszać mogą także chociażby zawsze groźne Niemki?
Oczywiście, że mogą. Niemki mają bardzo dobrą drużynę i wysoką jakość we wszystkich aspektach gry. Są naprawdę świetne. Wiemy, że będą dla nas jednym z najtrudniejszych przeciwników. Myślę, że zarówno Niemki, Polska, oczywiście Turcja i też Słowenia – wszyscy będą walczyć o jak najlepsze miejsce w grupie i potrafią grać bardzo dobrą siatkówkę. Niemki i Polki sprawiły nam już sporo kłopotów w Lidze Narodów.

Turcja broni mistrzostwa Europy wywalczonego w 2023 r. w Belgii. Wtedy też miał pan z zespołem znakomity sezon wygrywając najpierw Ligę Narodów, a potem ME. Teraz może być podobny scenariusz?
Nie myślę o tym w ten sposób. Dla mnie każdy sezon jest zupełnie inny. Nie możemy rozpamiętywać przeszłości i żyć przeszłością. Musimy myśleć wyłącznie o przyszłości, a przyszłość jest zupełnie inna. Teraz nasza drużyna wygląda inaczej. Zmieniliśmy kilka zawodniczek. Drużyny naszych przeciwniczek również różnią się od tych z 2023 roku. Ten sport jest niesamowity, ponieważ za każdym razem dzieje się coś nowego. Oczywiście czasem przytrafia się coś podobnego, jak to że w 2023 r. też wygraliśmy VNL, ale nasza drużyna jest teraz inna i miejsce rozgrywania Eurovolley będzie inne. Jeśli więc sytuacja się powtórzy i wygramy, to na pewno będziemy bardzo szczęśliwi.

Niekwestionowaną liderką reprezentacji Turcji jest Melissa Vargas, jedna z najlepszych siatkarek na świecie, która w Lidze Narodów była w niesamowitej dyspozycji. Bardzo ważnym ogniwem stała się również przyjmująca Ilkin Aydin i pewnie z postawy tej zawodniczki i jej progresu jest pan szczególnie zadowolony?
Tak. Uważam, że spisaliśmy się naprawdę świetnie pod każdym względem, w każdym elemencie i na każdej pozycji. Jeśli chodzi o skrzydłowe, to znam umiejętności i potencjał moich zawodniczek. Moje przyjmujące grały tak samo dobrze, jak pozostałe zawodniczki. To też trochę dziwne, bo co roku, w każdym finale i w każdych rozgrywkach, z różnych powodów, między innymi ze względu na kontuzje, zmieniam skład na przyjęciu. W tym sezonie udało mi się jednak osiągnąć równowagę w naszej linii przyjęcia. To pierwszy raz, kiedy Ilkin Aydin jest w dobrej dyspozycji zdrowotnej latem. Przez ostatnie dwa lata miała kontuzje, a my staraliśmy się przywrócić ją do zdrowia, bo wiemy, że jest bardzo dobrą zawodniczką. Tego lata była w dobrej formie i w Lidze Narodów grała naprawdę świetnie. Udało nam się znaleźć równowagę w zespole, ponieważ mamy naprawdę dobre przyjęcie, mamy też dobre tempo gry do skrzydłowej na pozycji numer cztery. W tej chwili gramy rzeczywiście dobrze i cieszę się z tego.

Oprócz Turcji wielkim faworytem ME będą Włoszki, dodatkowe podrażnione brązowym medalem VNL skoro przez ostatnie dwa sezony były praktycznie niepokonane?
Włochy to naprawdę dobra drużyna. Przez ostatnie dwa lata Włoszki wygrały wszystko co było do wygrania, więc są bardzo silne. Darzymy je ogromnym szacunkiem, podobnie jak ich trenera - Julio Velasco. Wiem, że mecz z nimi będzie bardzo trudny, ale my też jesteśmy silni. Na mistrzostwach Europy wszystko jest możliwe. Jeśli zmierzymy się z Włoszkami w dalszej fazie turnieju, w walce o medale, będzie to wiązało się z dodatkową presją, ponieważ będziemy grać przed własną publicznością i myślę, że naprawdę wszystko może się zdarzyć. Nie mogę się już doczekać takich chwil, ale musimy poczekać i podchodzić do tego wszystkiego krok po kroku. Nasza grupa w Stambule jest na tyle trudna i wymagająca, że nie możemy zbyt pochopnie myśleć o meczach, które będą nas czekać dopiero w przyszłości.

Rangę tych mistrzostw Europy podnosi dodatkowo fakt, że zwycięzca turnieju wywalczy już sobie kwalifikację do IO w Los Angeles?
Tak. To kolejny powód, dla którego zwycięstwo w Eurovolley będzie tak ważne. Już samo mistrzostwo jest wielką nagrodą, wspaniałym trofeum i świetnym osiągnięciem. Jeśli udałoby się jeszcze zdobyć przepustkę na igrzyska w Los Angeles w 2028 roku, to będzie to naprawdę niesamowite, bo wiemy, jak wysoki jest poziom europejskich drużyn i jak trudno jest drużynom z Europy zdobyć kwalifikację olimpijską. Jest to również ważne z myślą o przyszłym sezonie reprezentacyjnym, ponieważ dzięki kwalifikacji olimpijskiej będzie można inaczej zaplanować ten przyszły sezon i inaczej pracować.

Biorąc pod uwagę, że siatkówka żeńska w Turcji jest niesamowicie popularna możemy się spodziewać wspaniałej atmosfery na trybunach w Stambule i wielkich emocji?

Tak, naprawdę uważam, że fani tureccy są teraz najlepsi na świecie. To, jak nas wspierają, jest po prostu niesamowite. Za każdym razem pięknie jest grać przed tą niesamowitą publicznością. Tureccy kibice mają ogromną pasję do siatkówki kobiet, naprawdę żyją tym sportem, traktują mecz siatkówki jako coś najważniejszego w swoim życiu. W takich chwilach czuję ogromną odpowiedzialność, bo chcę zrobić dla nich coś dobrego. Chcę sprawić, by byli szczęśliwi. Dzięki nim zdaję też sobie sprawę, jak ważna jest moja praca w Turcji. Praca trenera jest ważna sama w sobie, a w Turcji ma jeszcze większe znaczenie, ponieważ wiąże się to z czymś więcej.

Chodzi tu właśnie o te dodatkowe emocje i oczekiwania kibiców. Jestem przekonany, że kiedy zaczniemy rozgrywać mecze przed naszymi kibicami, to oni będą nam ogromnie pomagać i dadzą z siebie wszystko, by dodatkowo nas ponieść do wygrania każdego meczu.

Jak wyjątkowe jest dla pana to, że już od kilku lat, zarówno jako trener klubowy w Conegliano, jak i trener reprezentacji, walczy pan ze swoimi zespołami o najwyższe cele i kolejne trofea? Ten dodatkowy stres i umiejętność radzenia sobie z presją ma pan już we krwi?

Może faktycznie nie potrafię żyć bez takiej rywalizacji i bez presji. W mojej pracy i w życiu odczuwam właściwie tylko presję. W każdym meczu, które rozgrywam z moimi drużynami, staram się wygrać. Pracuję z naprawdę świetnymi drużynami, zarówno w klubie we Włoszech, jak i w reprezentacji Turcji. Wiem, że właśnie z tego powodu spoczywa na mnie ogromna odpowiedzialność w pracy, ale presja jest dla mnie również przywilejem. Bardzo cenię sobie ten rodzaj presji. Nie wiem, jak mógłbym wykonywać pracę bez tej presji. Nie chcę po prostu niczego innego. Presja to naprawdę część mojego życia.

Być może czasami nie jest łatwo sobie z nią radzić, ale jeśli chcesz uprawiać sport, musisz za każdym razem starać się dać z siebie wszystko, aby wraz z drużyną zająć jak najlepsze miejsce. Nawet jeśli nie zawsze wygrywasz, to najpiękniejszą stroną sportu jest to kiedy walczysz o zwycięstwa i trofea.

To też duże poświęcenie z pana strony w stosunku do rodziny i najbliższych, że właściwie ciągle jest pan w pracy i jako trener czołowych drużyn na świecie pracuje pan na okrągło przez cały rok?
Tak. Dla mnie ta praca to prawie wszystko, bo poświęciłem jej całe życie.

Zacząłem grać w siatkówkę, gdy miałem 14 lat i od tamtej pory przez cały czas myślałem o siatkówce, chcąc dać z siebie wszystko, bo dla mnie to była i jest prawdziwa, wielka pasja. To coś, co sprawia, że czuję się spełniony, żyjąc właśnie pod tą presją i w tym sporcie, z tymi emocjami, które są związane z rywalizacją na najwyższym poziomie.

Myślę, że nic innego w życiu nie daje tego samego. Wszyscy, którzy przebywają w Turcji na meczach siatkówki i mają okazję widzieć reakcję tamtejszych kibiców, doskonale wiedzą, o czym mówię. Dlatego daję z siebie wszystko za każdym razem, czy to w reprezentacji, czy w rozgrywkach klubowych, aby udowodnić, że zasługuję na presję, która na mnie ciąży.

Na koniec nie mogę nie zapytać o Ligę Mistrzyń, bo po raz kolejny w ostatnich latach pana Conegliano zmierzy się z DevelopResem. W Rzeszowie śmieją się, że kulki z drużynami na losowanie grup LM są już tak wyrobione, że DevelopRes jest skazany na Conegliano. A jaka jest na to reakcja pana drużyny?
To faktycznie niesamowite. Łączy nas chyba jakaś więź z Polską, a już w szczególności z Rzeszowem. To naprawdę niewiarygodne, że gramy tam praktycznie w każdym sezonie. Za każdym razem, gdy ma się odbyć losowanie, to powtarzamy sobie: „OK, w naszej grupie na pewno będzie Rzeszów, a druga drużyna, to już zobaczymy”. Zawsze tak jest i jest to wręcz zabawne. Cieszymy się jednak, kiedy jesteśmy w Polsce. Za każdym razem staramy się rozegrać w Rzeszowie dobre mecze, bo wiemy, że to dobra drużyna. Co roku skład DevelopResu się zmienia, ale nam zawsze miło się tam gra. Myślę, że Asia Wołosz cieszy się pewnie bardziej niż my, bo dzięki temu może na chwilę wrócić do domu. No cóż, zobaczymy jak to będzie wyglądało w tym sezonie. Teraz oczywiście nie myślę jeszcze o Lidze Mistrzyń i rozgrywkach klubowych, bo czekają nas teraz mistrzostwa Europy.

 

Powrót do listy

Powiązane informacje

POWIĄZANE WIADOMOŚCI