Gabriela Orvošová: Ciągnie mnie dalej do Polski
Reprezentacja czeskich siatkarek jest współgospodarzem mistrzostw Europy i w grupie B w Brnie zajęła drugie miejsce (porażka jedynie z reprezentacją Serbii). W kadrze Czech nie brakuje polskich akcentów. Cztery sezony w TAURON Lidze Kobiet (najpierw w Bielsku-Białej, a potem w Rzeszowie) ma za sobą atakująca - Gabriela Orvošová, która w tym sezonie wróciła do gry po dłuższej przerwie spowodowanej leczeniem i rehabilitacją po operacji barku.
SIATKARSKIE LIGI: Od pierwszych meczów dobrze rozpoczęłyście mistrzostwa Europy i widać, że z dużym entuzjazmem gracie przed własną publicznością?
Gabriela Orvošová (atakująca reprezentacji Czech, była zawodniczka KS DevelopResu Rzeszów): Nareszcie gramy taką dużą imprezę u siebie i jesteśmy bardzo zadowolone z tego. Myślę, że na nasze mecze przychodzi bardzo dużo ludzi i grać w tej atmosferze to jest super uczucie. Na początku było może trochę nerwowo, ale myślę, że szybko skoczyłyśmy w te swoje tory i wygląda to dobrze. Cały czas liczymy na dużo fanów i na dobrą atmosferę na trybunach.
W Brnie rozgrywane będą cztery mecze 1/8 i dwa i ćwierćfinały. Na pewno macie oczekiwania, żeby zagrać tutaj do samego końca?
Oczywiście. Od początku plan był taki, żeby wyjść z grupy z jak z najwyższego miejsca. Zobaczymy jak to wszystko się całej ułoży. Jak mówi nasz trener, po każdym zwycięstwie przez około godzinę jesteśmy szczęśliwe, a następnego dnia rano zapominamy o wszystkim i skupiamy się na kolejnym meczu.
Dużo bliskich przyjeżdża na mecze do Brna i może cię wspierać z trybun?
Tak. Myślę, że dla mojej rodziny to jest też super wydarzenie, bo już praktycznie szósty sezon byłam za granicą, no to też bliscy mogli mnie zobaczyć tutaj na boisku bliżej domu.
No i pewnie też koledzy męskiej reprezentacji w zeszłym roku tym wynikiem na MŚ na Filipinach rozbudzili w Czechach siatkówkę? Też macie nadzieję, żeby jakąś taką niespodziankę zrobić?
Oczywiście. Rok temu chłopaki osiągnęli duży sukces na Mistrzostwach Świata, bo myślę, że nikt się tego nie spodziewał, że będą w czwórce. Ja uważam, że czeska siatkówka idzie w górę, więc progresujemy i krok po kroku idziemy w górę.
Jak się czujesz się fizycznie, bo miałaś długą przerwę na leczenie poważnej kontuzji barku. Teraz jest wszystko w porządku?
Tak, miałam przerwę, ale wszystko jest dobrze. Jestem gotowa fizycznie, więc w każdy meczu czekam na swoje okazje do gry.
W trakcie minionego sezonu było cię widać na meczach Ślepska Malow Suwałki? Rozumiem, że ten związek z Polską, przez pewnego siatkarza [chodzi o rozgrywającego Karola Jankiewicza – przyp. red.], cały czas jest?
Tak. Jest pewna osoba i w Polsce bardzo mi się podoba, więc dalej mnie tam ciągnie.
Na razie wybierasz się do Grecji i tam będziesz występowała z Moniką Lampkowską w Panathinaikosie Ateny, gdzie trenerem jest Alessandro Chiappini, więc będą znów polskie akcenty?
Tak. Będziemy grały w klubie razem z „Fedi” i już rozmawiałyśmy o tym na Lidze Narodów, więc ja osobiście nie mogę się doczekać tego sezonu, bo myślę, że to będzie dla mnie dobry krok w mojej karierze.
A koleżance z reprezentacji - Magalenie Bukovskiej, polecałaś grę w DevelopResie?
Oczywiście. Rozmawiałyśmy na ten temat, polecałam i już omawiałyśmy szczegóły. Myślę, że będzie wszystko bardzo dobrze wiedziała.
Z aktualnej kadry Czech jest już was trójka w historii DeveloRresu, bo najpierw była Michaela Mljenkova, później byłaś ty i teraz przychodzi Magdalena Bukovská.
To chyba dobrze świadczy o historii klubu i o tym, że jest to dobry klub.
Z kolei teraz szykuje się ekspansja siatkarek z reprezentacji Czech do Grecji. Była w tym jakaś rola trenera waszej reprezentacji, który jest Grekiem?
Nie. Myślę, że z mojej strony nie, ale Michaela [Mlejnková – przyp. red.] faktycznie już była wcześniej w Grecji i właśnie to jest jej powrót. Ja z kolei z trenerem Chiappinim już rozmawiałam wcześniej, jakby te wcześniejsze sezony, więc nareszcie udało nam się współpracować razem. Co do Heleny [Grozer – przyp. red.], to w jej przypadku ta Grecja urodziła się chyba na ostatnią chwilę, no i Kasia Valkova też już była wcześniej w Grecji. Wiadomo, rozmawiałyśmy o tym z trenerem reprezentacji, ale nie były to żadne polecenia z jego strony.
Jeśli chodzi o organizację ME, to nie gracie w Brnie w hali, w której jest na co dzień siatkówka, tylko w centrum wystawienniczym, w którym wybudowano boisko i trybuny właśnie na Eurovolley?
Tutaj w tym miejscu ogólnie są jakieś targi, bodajże miesiąc temu tutaj była wystawa zwierząt. Wszystko przez to, że nie zdążono skończyć budowy tej większej hali, która jest w pobliżu i pierwotnie to w niej miał się odbyć turniej. Trzeba więc było wymyślić alternatywę, ale myślę, że jest tu przytulnie, mamy tutaj wszystko co jest potrzebne. Jest ciepło na hali jeśli chodzi o atmosferę i cieszymy się, że tutaj jesteśmy.
Powrót do listy

