Gdzie bije historyczne serce polskiej siatkówki? Odkryj sekrety „Volley Bajki”!
Czy zastanawialiście się kiedyś, gdzie na co dzień przechowywane są największe i najcenniejsze skarby polskiej siatkówki? Jeśli myślicie, że w siedzibie związku lub w gabinetach wielkiej hali sportowej, jesteście w błędzie. Bezcenne pamiątki tej dyscypliny znajdują się w wyjątkowym miejscu o nazwie „Volley Bajka” – jedynym takim muzeum na świecie, stworzonym w całości przez człowieka, który sportowi oddał całe swoje życie.
Zapraszamy na niezwykłą podróż w przeszłość w najnowszym odcinku programu „Rozmowy Iwańczyka" na kanale Siatkarskie Ligi. Gościem Przemysława Iwańczyka jest postać absolutnie fundamentalna dla polskiego volleya – Grzegorz Szewczyk. To były zawodnik, trener, sędzia, a od ponad ćwierć wieku komisarz techniczny PlusLigi, który niedawno obchodził jubileusz 500 meczu w roli komisarza. Jednak to przede wszystkim jego gigantyczna pasja kolekcjonerska przerodziła się w unikatowe Muzeum Siatkówki, które odwiedzają dziś kibice i zawodnicy z całego świata.
Rozmowa, którą oddajemy w Wasze ręce, to istna skarbnica anegdot, o których nie przeczytacie w żadnych oficjalnych podręcznikach. Grzegorz Szewczyk z ogromnym dystansem i humorem opowiada o swoich potężnych zbiorach. Skala tej kolekcji jest wręcz trudna do wyobrażenia: „Co do kolekcji siatkarskiej, no to rzeczywiście mamy teraz myślę najpiękniejsze muzeum nie w Warszawie, nie w Polsce, nie w Europie, tylko na świecie już. [...] Jeden z panów się pyta, czy ja wiem, ile mam koszulek. [...] 16 kilometrów 800 metrów koszulek! Czyli jakbym tam z Izabelina, gdzie jesteśmy, sznurek pociągnął, to do Pałacu Kultury bym miał piękną wystawę”.
W odcinku nie brakuje momentów, w których uśmiech sam ciśnie się na usta. Wyobraźcie sobie historyczny, przechodni puchar za mistrzostwo świata o nieocenionej wartości historycznej. Gdzie można go było odnaleźć po latach? Szewczyk zdradza niesamowite kulisy przejęcia cennego trofeum z 1956 roku, które znajdowało się... w toalecie Wojciecha Drzyzgi!
„Wchodzę do toalety, a tam patrzę: taki jakiś znajomy puchar. Co prawda on był już stary, bardzo czarny, w środku suszki zapachowe. No Wojtuś, a co to jest? On tak: puchar za mistrzostwo świata. A ja mówię: co, nie oddałeś? No nie, tam się nikt nie upomniał... i zabrałem puchar”.
To w dużej mierze od tego momentu na poważnie zaczął się ten wspaniały projekt, liczący dziś blisko 4000 medali, setki pucharów i miliony wpinek. Jednak ten wywiad to nie tylko sentymentalne anegdoty. To również bardzo szczera, a miejscami gorzka refleksja nad potężnymi kosztami i logistyką utrzymania muzeum. Szewczyk, będący człowiekiem-instytucją, spędza w swoich zbiorach niemal każdy dzień tygodnia, nierzadko inwestując z własnej kieszeni grube tysiące złotych na gabloty i ramy. W rozmowie dzieli się swoim największym marzeniem, od którego bezpośrednio zależą dalsze losy tego cennego dziedzictwa: „Jeżeli w ciągu roku, dwóch znajdę duży obiekt, to go zagospodaruję w sposób naprawdę genialny. Jeżeli tego nie zrobię, to będę to albo rozdawał, albo sprzedawał... bo już człowiek za stary jest, żeby sam to ciągnąć” .
Czy wspaniała "Volley Bajka" przetrwa dla kolejnych pokoleń i znajdzie godne wsparcie? Jakie jeszcze niezwykłe eksponaty kryją się w jej zakamarkach? I jak na te zbiory zareagował dyrektor Muzeum Sportu? Tego wszystkiego dowiecie się, oglądając najnowsze „Rozmowy Iwańczyka”. To materiał obowiązkowy nie tylko dla każdego sympatyka siatkówki, ale i miłośnika historii polskiego sportu. Ten wywiad uświadamia nam, jak wiele zawdzięczamy prawdziwym pasjonatom.
🔗 Zobacz pełną rozmowę tutaj: