Artykuły

Jacek Nawrocki po mistrzowie Europy z reprezentacją Polski U-18: Dziś z młodzieżą pracuje się trudniej…

Reprezentacja Polski siatkarzy do lat 18 w imponującym stylu zdobyła mistrzostwo Europy, wygrywając wszystkie dziewięć spotkań. - Dostrzegam wśród chłopaków kandydatów do gry w lidze i reprezentacji seniorów, ale poczekajmy, bo to był ich pierwszy międzynarodowy turniej – mówi trener Jacek Nawrocki.

Mistrzostwa w kategorii U-18 zostały rozegrane we Włoszech. Polacy wygrali grupę, pokonując m.in. gospodarzy. W półfinale stoczyli pasjonujący pojedynek z Bułgarami, zwyciężając 3:2, a w spotkaniu o złoto byli lepsi od Francji (3:1). Na najlepszego zawodnika turnieju wybrano Jakuba Przybyłkowicza, 16-letniego rozgrywającego (206 cm wzrostu), a w drużynie marzeń znaleźli się jeszcze atakujący Adam Potempa oraz środkowy Marcel Biernikowicz.

SIATKARSKIELIGI.PL: Który to pański medal z młodzieżowymi drużynami?

Jacek Nawrocki: Przyznam, że nie liczyłem… Ale po powrocie do siatkówki młodzieżowej razem z moim sztabem mamy 100-procentową skuteczność. Na razie z każdej imprezy udaje nam się przywozić medale. Wcześniej były sukcesy z rocznikami 1995 i 1997, który na początku prowadziłem wspólnie z Sebastianem Pawlikiem.

Złoty medal wywalczyliście w imponującym stylu, choć większość drużyny to chłopcy młodsi od rywali?

Chłopcy zagrali kapitalny turniej, pokazali moc, wytrzymali próby charakteru, które stały na ich drodze. Potrafili sobie poradzić z barierami w czasie grania. Zespół ten zrobił bardzo duży postęp w każdej sferze: technicznej, taktycznej i mentalnej. Na poprawę mentalu poświęciłem najwięcej czasu, oczywiście poza treningami. Jest to drużyna indywidualności, którą trzeba było przekonać do tego, by własny interes nie przekładali nad dobro zespołu. Chłopcy na to poszli.

Jak długo trwała selekcja?

Cofając się o trzy lata, przyjmowaliśmy do SMS-u w Spale rocznik 2008. Byli tam Przybyłkowicz i Potempa, którzy poszli do szkoły wcześniej [urodzili się w 2009 roku – przyp. red.]. Rok później musieliśmy uzupełnić pozycję środkowego. Wtedy z rocznika 2009 przyjęliśmy tylko środkowych, a Karol Leppert plus Mikołaj Pachura doszli do nas już w trakcie roku szkolnego. Było też dwóch zawodników z 2010 rocznika - Kewin Posłuszny i Łukasz Malek. Ten drugi był naszym podstawowym libero, a Posłuszny przez trzy czwarte turnieju był naszym podstawowym środkowy.

Co było najtrudniejsze przy budowaniu zespołu?

Najtrudniej było ustawić mental. Chłopaki znają swoją wartość, są przekonani o swojej sile i przed turniejem nałożyli na siebie olbrzymią presję. Udało się to wyregulować i zespół z meczu na mecz grał coraz lepiej, był silniejszy. Najważniejsze były trzy elementy: duży skok jakościowy przez bardzo dobrze przepracowany okres przygotowawczy. Druga rzecz, to udział w turnieju mistrzowskim, co ich zmotywowało. Trzecie - dobraliśmy bardzo dobrze sparingpartnerów. Czesi to silna drużyna o specyficznym sposobie grania, Finlandia w tych kategoriach jest zawsze niewygodnym przeciwnikiem, a Hiszpania, choć poległa w grupie, była jednym z faworytów. Strzałem w dziesiątkę okazało się zorganizowanie trzech sparingów we Włoszech z Włochami. Wszystkie wygraliśmy i poczuliśmy się silniejsi. Chciałem podkreślić też rolę sztabu: to nie byli tylko trenerzy, ale przyjaciele. W takich warunkach pracuje się dużo łatwiej.

JAKUB PRZYBYŁKOWICZ MVP MISTRZOSTW EUROPY

Rozkręcaliście się z meczu na mecz.

Przybyłkowicz przyjechał do nas z presją narzuconą przez siebie, bo przecież został powołany do reprezentacji Polski seniorów. Ciężko mu było sobie z tym poradzić, ale w strefie medalowej zagrał już znakomicie. Jeśli chodzi o Potempę, to - powiem za Zdzisławem Abroziakiem - jakby nie było Adasia w naszym zespole, musielibyśmy go wymyśleć. Mam do niego pełne zaufanie, bo wiedziałem, że najważniejsze mecze zagra najlepiej jak potrafi. Karol Leppert był jednym z najlepszych przyjmujących turnieju, choć nie było mu łatwo, bo w ostatnim czasie sporo urósł. Czarek Ślusarz jest jednym z największych talentów na pozycji środkowego jakie Polska miała w ostatnich latach. Ale zachowajmy dystans, bo to są bardzo młodzi ludzie.

Jako trener zdobywał pan medale młodzieżowych imprez z reprezentacjami, w których grali m.in. Aleksander Śliwka, Jakub Kochanowski i Tomasz Fornal. Jak na ich tle wyglądają obecni mistrzowie Europy?

Nie lubię takich porównań, bo to nie ma przełożenia na rzeczywistość. Drużyny Olka Śliwki czy Kuby Kochanowskiego i Tomka Fornala, a wcześniej Bartka Bednorza, Marcina Janusza, Bartka Bołądzia czy Muzaja miały swoją specyfikę. W obecnej dostrzegam kandydatów do gry w lidze i reprezentacji seniorów, ale poczekajmy, bo to był ich dopiero pierwszy turniej międzynarodowy. Oczywiście nie dla wszystkich, bo Czarek Ślusarz i Kuba Przybyłkowicz byli na mistrzostwach ze starszymi rocznikami. Taki jest mój sposób prowadzenia drużyny, że stawiam też na młodszych.

Co dalej czeka tę reprezentację?

Już szykujemy się do kwalifikacji do mistrzostw Europy z rocznikiem 2008 i 2009. Mamy kuriozalną sytuacja, bo w przyszłym sezonie wiodącym rocznikiem będzie 2009. Myślę, że ci chłopcy będą stanowić większą część reprezentacji z rocznika starszego. Najpierw jednak trzeba zakwalifikować się do mistrzostw Europy. Pod koniec października czeka nas turniej EVZA. Zobaczymy, jak będzie wyglądała sytuacja z Rosjanami…

W finałowym meczu z Francją bardzo dobrą zmianę dał Arkadiusz Wlazły, syn Mariusza, popisując się doskonałymi zagrywkami, w tym kończącą drugiego seta. To kolejny gracz z siatkarskiej rodziny.

Podczas mistrzostw widać było, że siatkówka staje się gra pokoleniową. To powszechne zjawisko, co widać było u Włochów, wśród których był syn Marco Meoniego, kiedyś znakomitego rozgrywającego, a dziś asystenta w seniorskiej reprezentacji Włoch. W Bułgarii grali synowie byłych reprezentantów - Ljubo Ganewa i Mirosłava Gradinarowa, w Serbii dzieci Ivana Milijkovicia i Nikoli Grbicia. Ale to nic nowego, bo wcześniej też miałem w kadrach chłopaków z siatkarskich rodzin: Artura Szalpuka, który nie pojechał na mistrzostwa Europy z powodu kontuzji, czy później Tomka Fornala. W drużynie, która zdobyła złoto we Włoszech był jeszcze środkowy Mateusz Oczko, syn Jakuba, znaneczo kiedyś rozgrywającego.

Czytałem nawet opinie, że Arek Wlazły dostał fory, bo prowadził pan jego tatę w Skrze Bełchatów.

Dziecku znanych rodziców łatwiej jest zaistnieć medialnie, ale później zaczynają się porównania i jest mu już tylko trudniej niż rówieśnikom, bo zaczną się porównania. Obiektywni kibice i fachowcy będą spokojnie obserwować co się wydarzy w ich karierze. Jeśli chodzi o Arka, to nie ma rewelacyjnych warunków fizycznych [189 cm wzrostu – przyp. red.], lecz jest dobry motorycznie, sprawny, ma szybką rękę. Potrafi swoje walory wykorzystać. Nie wiem, czy dwa, trzy lata temu był zorientowany na siatkówkę. Widzi jednak, że daje radę , że jest w stanie grać na wysokim poziomie. Ma duże wsparcie u taty -  Mariusz, jako człowiek zajmujący się psychologią, pomaga synowi.

Na zdjęciach z mistrzostw czy podczas transmisji widać było i słychać dużą grupę kibiców z Polski. To rodzicie zawodników?  

Tak, zainteresowanie rodziców występami dzieci jest niesamowite. Podczas mistrzostw Europy na trybunach były po trzy, cztery osoby z rodziny każdego naszego siatkarza.

Jak się dziś pracuje z młodzieżą? Inaczej niż dziesięć lat temu?

Po powrocie do siatkówki młodzieżowej nie miałem problemu. Z wszystkimi chłopakami się dogadywałem, oczywiście używając różnych metod. Łatwo nie jest, ale z pracą z nimi radziłem sobie, To dla mnie przyjemność. A jeśli chodzi o różnicę, to obecnie pracuje się inaczej, nie wiem czy trudniej... Dziś młodzież - co jest wyświechtane - jest przebodźcowana, Ocenia siebie bardzo szybko, co nie służy spokojnej pracy, ale naraża młodzież na dodatkowy stres. Jeśli chodzi o rzeczy emocjonalne, jest dziś trudniej prowadzić młodych sportowców. Pęd za wynikiem jest już u najmłodszych, ale nie ma się dziwić, bo każdy chce zrobić siatkówkę atrakcyjną. Poza tym są deficyty sprawności fizycznej. Podwórka, które kiedyś załatwiały te sprawy, nie istnieją, musimy to nadrabiać.

Mistrzowie Europy

Rozgrywający: Jakub Przybyłkowicz, Wojciech Łobaczewski

Przyjmujący: Karol Leppert, Bartosz Fidyk, Arkadiusz Wlazły, Adam Małecki

Środkowi: Cezary Ślusarz, Kevin Posłuszny, Marcel Biernikowicz, Mateusz Oczko, Alan Otak

Atakujący: Adam Potempa

Libero: Łukasz Małek, Kacper Wiśniewski

Trener: Jacek Nawrocki

Asystenci: Maciej Bartodziejski, Radosław Wodziński

Przygotowanie fizyczne: Michał Adamczewski

 

Powrót do listy

Powiązane informacje

POWIĄZANE WIADOMOŚCI