Kamil Semeniuk: Możliwości jest naprawdę sporo
Reprezentacja Polski w piątek miała dzień wolny od rozgrywania meczów na mistrzostwach Europy. Jak Biało-Czerwoni spędzają czas w Sofii i czy odczuwają już atmosferę turnieju mistrzowskiego, w którym gra się o wielkie cele? – Jeszcze daleka droga do tego – mówi przyjmujący polskiej kadry, Kamil Semeniuk.
- To jest normalne dla takiego typu turnieju, że bywają dni, w których trenuje się wcześnie rano i cała reszta dnia jest do naszej dyspozycji. Na pewno będziemy mieć odprawy wideo do kolejnego meczu. Każdy z nas w jakimś tam swoim gronie będzie spędzał ten czas. Niektórzy chodzą w naszym hotelu na dach się opalać, niektórzy grają na konsoli, niektórzy czytają książki, także możliwości jest naprawdę sporo, ale myślę, że też szybko minie ten czas i zaraz będzie sobota, a w sobotę już przecież gramy – opisuje Kamil Semeniuk, na co dzień przyjmujący Sir Sicoma Monini Perugia.
Jaką formę spędzania wolnego czasu na turnieju w Bułgarii preferuje czterokrotny zwycięzca Ligi Mistrzów, dwukrotnie z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle i dwukrotnie właśnie z drużyną z Perugii?
- Ja jestem grupa FIFA i grupa smażenie się na papie dachu naszego hotelu – mówi z uśmiechem Semeniuk, który przyznaje też, że w początkowej fazie turnieju nie odczuwa jeszcze wielkich emocji związanych z grą o mistrzostwo Starego Kontynentu i wywalczenie kwalifikacji olimpijskiej.

- To jest jeszcze daleka droga do takich odczuć. Myślę, że te spotkania z Ukrainą i Bułgarią w naszej grupie gdzieś na pewno będą decydujące o tym, kto zakończy na szczycie naszej grupy. Wtedy gdzieś przyjdą te pierwsze podrygi i emocje, że faktycznie jesteśmy na mistrzostwach Europy. Jednak tą śmietanką będzie dopiero Mediolan i walka w finałowej czwórce – dodaje Semeniuk, który ma okazję rywalizować w trzecich kolejnych mistrzostwach Europy, a od momentu objęcia polskiej kadry przez trenera Nikolę Grbicia regularnie walczy w każdej imprezie o medale. Czy to doświadczenie i obycie z grą pod presją mu pomaga?
- To na pewno pomaga, bo graliśmy już w niejednym finale i jesteśmy obyci z emocjami i z tą całą otoczką, która dotyczy właśnie finałów, czy ścisłych etapów wszystkich wielkich turniejów. Jest to naszą mocną stroną i zobaczymy jak to będzie w tym turnieju. Na pewno kiedyś przyjdą znowu jakieś takie trochę gorsze dni. Ja już też chociażby w klubie miałem takie momenty, że nie było zawsze jakoś super kolorowo i nie byliśmy cały czas chwaleni za to jak gramy i co osiągamy. Także pewnie mogą przyjść również takie okresy w reprezentacji Polski, że gdzieś podwinie nam się noga i te cele, które mamy postawione, nie zostaną osiągnięte, ale taki jest sport. Zrobimy jednak wszystko, aby plan na te mistrzostwa Europy zrealizować – mówi Kamil Semeniuk.
Czy dla Kamila Semeniuka, który od czterech lat gra w lidze włoskiej, wymarzonym finałem na mistrzostwach Europy byłaby powtórka z 2023 r., czyli finał Polska – Włochy?
- Ja bym wolał, żeby Włosi gdzieś się potknęli po drodze, już może w ćwierćfinale. Miejmy nadzieję, że my prze wszystkim tam się dostaniemy i zagramy może z jakimś innym rywalem, a nie tylko z Włochami. Na pewno mistrzostwa Europy to jest taki turniej, który nieraz gdzieś zaskoczy i jakieś niespodzianki też będą. My się koncentrujemy na sobie, aby prezentować się z jak najlepszej strony. Nie zapominajmy jednak o reprezentacji Francji, czy o wiecznie groźnych Bułgarach. Są też takie reprezentacje, o których mniej się mówi, a też mogą namieszać, jak np. Niemczy czy Belgia. Także może się zdarzyć tak, że finał będzie trochę zaskoczeniem. Miejmy nadzieję, że nie będzie to tego typu zaskoczenie, że to my się w tym finale nie znajdziemy. Zrobimy oczywiście wszystko, żeby awansować do ścisłego finału w Mediolanie – kończy Kamil Semeniuk.











![RUSZA SEZON REPREZENTACYJNY! | MAGAZYN TEAM POLSKA 🇵🇱 [WIDEO]](/dl/722226/inline/crop=101x0x1182x720,scalecrop=496x330/9671b9/RUSZA_SEZON_REPREZENTACYJNY____MAGAZYN_TEAM_POLSKA__________-_Preview.jpg)
