Artykuły

Kraków znów opanowany przez siatkarskich kibiców z całej Polski. Za nami kolejny fantastyczny turniej finałowy TAURON Pucharu Polski

Nawet dawno niewidziany w Polsce atak zimy i wynikające z niego trudne warunki na drogach i torach nie zniechęciły kibiców, by ponownie tłumnie przybyć do Krakowa. Finał TAURON Pucharu Polski obejrzało blisko 13 tysięcy fanów, a na koniec powody do radości mieli ci, którzy pod Wawel przyjechali z Lublina. O fantastyczną atmosferę na trybunach zadbały też bardzo liczne grupy z Rzeszowa i Olsztyna.

Aura na pewno nie sprzyjała zwłaszcza kibicom z północy kraju, którzy do Krakowa siłą rzeczy nawet w dobrych warunkach mają kilka godzin jazdy. Tym większy szacunek należy się fanom Indykpolu AZS-u, którzy wykupili 115 biletów w dedykowanym sektorze, a na miejscu dołączyli do nich kolejni, ubrani w biało-zielone barwy, w tym sam Prezydent Olsztyna, Robert Szewczyk.

Takiej mobilizacji trudno się jednak dziwić, wszak klub z Warmii awansował do półfinału po raz pierwszy od 2009 roku. Trwający blisko trzy godziny pokaz fantastycznego, głośnego dopingu nie przyniósł im jednak happy endu, a jedynie wybuchy radości po wygraniu drugiego i czwartego seta. Ostatecznie Akademicy musieli uznać wyższość faworyzowanej BOGDANKI LUK Lublin, ale w podziękowaniu za kapitalną walkę do ostatniej piłki dostali z sektora A07 owacje na stojąco.

Podobnie liczną grupę stanowili siedzący (czy raczej stojący) nieopodal kibice Asseco Resovii Rzeszów. Ci przeżyli w Krakowie prawdziwą huśtawkę nastrojów, bo w sobotni wieczór mogli świętować trzysetowe zwycięstwo w półfinale, ale dzień później nie mieli już żadnych powodów do radości, może poza jednym - wygrali konkurs Decathlonu, polegający na pokonaniu jak najdłuższej trasy na trenażerach, a po ogłoszeniu, że nagrodę w postaci vouchera na kwotę 10000 zł przekażą na rzecz wybranego domu dziecka, sponsor postanowił podwoić tę kwotę!

Sam awans do finału po raz pierwszy od 11 lat sprawił jednak, że w niedzielę, mimo niekorzystnego wyniku w zasadzie od pierwszego gwizdka, głośne "Re-so-via, Re-so-via" niosło się po wygranych akcjach Pasów nie tylko z sektora A04, ale też z wielu miejsc rozsianych po całej hali, które zajęli kibice klubu z Podkarpacia.

Najmniej liczną, ale nadal bardzo głośną grupę stanowił Klub Kibica PGE Projektu. Fani ze stolicy mieli też w Krakowie najmniej powodów do radości, bo w przeciwieństwie do olsztynian nie doczekali się nawet wygranego seta przez swoich ulubieńców. Im też należą się jednak wielkie brawa za wiarę do końca i doping do ostatniej piłki półfinału.

Cytując biblię, "ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi", dlatego na koniec czas na kibiców zwycięzców, czyli BOGDANKI LUK Lublin. Ci, choć w PlusLidze są przecież zaledwie kilka lat, wyrobili sobie już solidną markę, którą potwierdzili po raz kolejny w TAURON Arenie Kraków. Żółte koszulki były też dobrze widoczne w innych sektorach hali.

Finał był prawdziwym popisem siatkarzy BOGDANKI LUK, więc i w sektorze kibiców trwała prawdziwa fiesta, która była kontynuowana po zakończeniu spotkania, już wspólnie z drużyną.

Niezależnie od tego, skąd kto przyjechał, komu kibicował i czy z hali wychodził wesoły, czy smutny, wszyscy kibice, a na finale było ich blisko 13 tysięcy, byli po raz kolejny świadkami fantastycznego wydarzenia i kolejnego wielkiego święta polskiej siatkówki klubowej!

Powrót do listy