Artykuły

Siatkówka w Czechach? Ma się coraz lepiej!

Jednym ze współgospodarzy mistrzostw Europy siatkarek jest Brno. Mimo że siatkówka nie jest sportem wiodącym w Czechach, to mecze fazy grupowej mistrzostw Europy kobiet cieszą się dużym zainteresowaniem. W nietypowym miejscu, w nietypowy sposób, ale z wysoką frekwencją – w Brnie siatkówka się spodobała.

Pierwotnie mecze fazy grupowej oraz cztery spotkania 1/8 finału i dwa ćwierćfinały miały być rozgrywane w nowoczesnej T-Mobile Arenie, mogącej pomieścić ponad 13 tys. widzów. Obiekt ten, którego budowa rozpoczęła się przed trzema laty, nie został jeszcze ukończony i rywalizacja siatkarska odbywa się... w położonym 100 metrów obok pawilonie centrum wystawienniczego. Ustawiono tam boisko i trybuny mogące pomieścić 5 tys. widzów. Obok powstała strefa kibica (Fan Zona), gdzie przygotowano sporo atrakcji i koncertów. W dniu otwarcia wystąpił czeski zespół „Na Stojaka”, a koncert cieszył się dużym zainteresowaniem.



– Nie jest to typowo siatkarski obiekt, nikt tu nie gra na co dzień. Jest to centrum targowo-wystawowe, takich pawilonów jest tam kilka. Bodaj miesiąc temu była tutaj jakaś wystawa zwierząt. Obok jest hala, z której budową nie zdążyli na czas, i to, gdzie gramy, to opcja rezerwowa. Myślę, że fajnie to zostało przystosowane. Jest tutaj wszystko, co potrzebne. Kibice nie zawodzą, atmosfera na meczach jest super – nic, tylko się cieszyć – mówiła Gabriela Orvošova, atakująca reprezentacji Czech, która w przeszłości występowała w polskich zespołach z Bielska-Białej i Rzeszowa.

W związku z nieukończeniem T-Mobile Areny na czas (inauguracja ma nastąpić w grudniu podczas ME piłkarek ręcznych), pojawiła się opcja przeniesienia turnieju do położonej w centrum miasta Winning Group Areny. W obiekcie tym (o pojemności 7 tys. widzów), który tak naprawdę jest lodowiskiem, mecze rozgrywają hokeiści miejscowej Komety. Jako że za trzy tygodnie ruszają rozgrywki Extraligi, logistycznie było to skomplikowane. Winning Group Arenę na pewno bardzo dobrze pamięta reprezentacja Polski juniorów (w składzie byli m.in. Tomasz Fornal, Jakub Kochanowski, Bartosz Kwolek, Norbert Huber czy Mateusz Masłowski), która w 2017 roku zdobyła tam złoty medal mistrzostw świata do 21 lat.



Postawiono zatem na inne rozwiązanie, bowiem Pawilon P centrum wystawienniczego w Brnie przeszedł już siatkarski chrzest w ubiegłym roku. Tam rozgrywany był Final Four Złotej Ligi mężczyzn. Czesi w finale ulegli Finom, a frekwencja na trybunach była zdecydowanie gorsza niż teraz na ME siatkarek.

Już pierwszy dzień rywalizacji w grupie B w Brnie pokazał, że z siatkówką w Czechach nie jest wcale źle. Mimo że pod względem popularności ustępuje ona hokejowi, piłce nożnej, tenisowi czy koszykówce, kibice nie zawodzą.

– Bardzo fajnie jest to wszystko zorganizowane. Będąc na boisku, w ogóle nie czuje się, że to ogromna hala wystawowa. Blisko trybuny, dobre oświetlenie. Mimo że nie gra się tu na co dzień, wykładzina na boisku jest dobrze ułożona i nie jest twardo. Kibice dopisują, wszystko dookoła jest dobre i myślę, że turniej w Brnie będzie bardzo fajnie zorganizowany – stwierdził trener reprezentacji Ukrainy, Jakub Głuszak.

W drugim co do wielkości mieście Czech przeciętny zjadacz knedlików czy fan Kofoli nie za bardzo jednak wie o tym, że rozgrywany jest turniej rangi mistrzostw Europy. W jedynej sportowej gazecie w Czechach, „Denik Sport”, w dniu startu imprezy była malutka wzmianka tylko o nominacjach do kadry. W lokalnych dziennikach w Brnie też nie ma za wiele o turnieju. Lokalne radio Krokodyl organizuje konkursy, w których nagrodą są bilety. Jeden z triumfatorów przyznał, że nie jest wielkim kibicem, ale pójdzie. W liczącym ponad 400 tys. mieszkańców mieście na próżno szukać też billboardów czy plakatów – pojawiają się one dopiero w okolicach centrum wystawienniczego. Nie wpływa to jednak negatywnie na zainteresowanie, bo kibice dopisują na tyle, że sami organizatorzy byli zaskoczeni.

Już po dwóch pierwszych, piątkowych meczach w punktach gastronomicznych zabrakło przekąsek z legendarnym parek v rohliku na czele. Kibiców na pewno przyciągają ceny, bowiem najtańszy bilet na cały dzień kosztuje w przeliczeniu na złotówki 105 zł. W pierwszym dniu turnieju pakiet obejmował trzy mecze, a w kolejne po dwa. Co ciekawe, mimo że widoczność z tych najtańszych miejsc jest bardzo dobra (są usytuowane za końcową linią boiska), to nie cieszą się one największym zainteresowaniem. W dzień powszedni, jakim był piątek, mecz Austria – Serbia o godz. 14.00 obejrzało ponad 1500 widzów, a kolejny, Bułgarii z Ukrainą – ponad 2 tys. Spotkania Czeszek, co zrozumiałe, budzą zdecydowanie większe zainteresowanie. Zresztą organizatorzy przygotowali różne pakiety wejściówek, m.in. ulgowe dla studentów, emerytów i dzieci, pakiety obejmujące wszystkie mecze rozgrywane w Brnie, czy też spotkania tylko reprezentacji Czech – wszystkie są bardzo atrakcyjne cenowo.



Wchodzący do hali kibice mogą liczyć na darmowy, efektownie wydany program turnieju, czego już od lat na imprezach tej rangi nie było. Z kolei po meczu Czeszek fani mogą w specjalnej strefie zbierać autografy na specjalnie przygotowanym na tę okazję zdjęciu drużyny. Nie brakuje też punktów sprzedaży pamiątek i gadżetów reprezentacji Czech, przygotowanych z okazji ME. Ceny raczej do promocyjnych nie należą, bowiem zwyczajny t-shirt z nadrukiem Brna i logo mistrzostw kosztuje w przeliczeniu na polską walutę ponad 130 zł i jest jedną z najtańszych rzeczy w całym asortymencie. Mimo tak wysokich cen sklepiki są oblegane.

Na trybunach, które są strome i usytuowane blisko boiska, panuje świetna atmosfera, kibice żywiołowo reagują, a z głośników leci dobrze znany w naszym kraju „Jožin z bažin”.



– Chłopaki w zeszłym roku swoim wynikiem na Filipinach w mistrzostwach świata rozbudzili w Czechach siatkówkę. Nie ma się co oszukiwać, nikt się tego nie spodziewał, a ja uważam, że czeska siatkówka idzie w górę. Krok po kroku pniemy się wyżej – podsumowała Orvošová.

Powrót do listy

Powiązane informacje

POWIĄZANE WIADOMOŚCI