Taylor Mims: Uwielbiam góry i jestem przyzwyczajona do zimna
Jedną z nowych postaci w TAURON Lidze Kobiet w najbliższym sezonie będzie amerykańska atakująca KS DevelopResu Rzeszów – Taylor Mims. Amerykanka zastąpiła w zespole z Podkarpacia swoją rodaczkę – Taylor Bannister. W rozmowie z Siatkarskimi Ligami opowiada m.in. na co się nastawia w Polsce i czego koniecznie musi spróbować z tradycyjnej polskiej kuchni.
SIATKARSKIELIGI.PL: Jakie są pani pierwsze wrażenia z pobytu i treningów w Rzeszowie?
Taylor Mims (amerykańska atakująca KS DevelopResu Rzeszów): Jak dotąd wszystko układa się naprawdę dobrze. Cały sztab i wszystkie osoby z klubu są dla mnie bardzo serdeczni; dziewczyny z zespołu też są bardzo przyjazne. Fajnie, że wszyscy wokół mówią po angielsku, dzięki czemu czuję się swobodnie. Panuje tu naprawdę dobra i profesjonalna atmosfera. Jestem bardzo zadowolona z tego, jak to wszystko wygląda.

Największą motywacją, żeby dołączyć do DevelopResu była dla pani chęć regularnej gry, czego brakowało pewnie w poprzednich dwóch sezonach w Novarze?
Faktycznie. Myślę też, że motywacją dla mnie jako sportowca jest zawsze dążenie do bycia coraz lepszym. Niezależnie od tego, gdzie gram, zawsze staram się doskonalić swoją grę. Uważam też, że w Rzeszowie mamy naprawdę duży potencjał, żeby coś wygrać. Dlatego bardzo chciałabym wygrać jak najwięcej w Polsce, z tą grupą dziewczyn, które mamy w zespole na ten sezon.

DevelopRes od kilku lat regularnie walczy o mistrzostwo Polski i trofea w Polsce. Zwykle prezentował się też bardzo dobrze w Lidze Mistrzyń, ale w tym roku trafił do wyjątkowo trudnej grupy, z dwiema mocnymi włoskimi drużynami.
Po tym jak zobaczyłam skład naszej grupy Ligi Mistrzyń, to byłam zaskoczona. W klubie powiedziano mi jednak, że to nic nowego, że znaleźliśmy się w tej samej grupie co Conegliano. Nie wiedziałam, że praktycznie za każdym razem trafiają właśnie na tego rywala i pomyślałem sobie od razu, wow, ale mają szczęście? Co do Novary, czyli mojego byłego klubu, to na pewno miło będzie zobaczyć kilka znajomych twarzy i przyjaciół. Liga Mistrzyń będzie dla nas bardzo trudna, ale to też świetne wyzwanie, które pozwoli nam poprawić formę w trakcie rozgrywek ligowych.

Gra w Polsce, gdzie DevelopRes jest jednym z faworytów rozgrywek, to będzie dla pani podobne doświadczenie jak wcześniej we Francji, czy też w Novarze, bo przecież był to zespół z czołówki ligi włoskiej?
Myślę, że to będzie coś podobnego jak w moim pierwszym sezonie w Novarze, kiedy walczyliśmy o zwycięstwo w Pucharze CEV. Wydaje mi się, że to może być podobny poziom rywalizacji i w lidze francuskiej też podobnie to wyglądało.

W zeszłym sezonie oglądałam kilka meczów ligi polskiej. Poza tym Marrit Jasper opowiadała mi sporo o polskiej lidze. Wiem, że rywalizacja w Polsce jest ogólnie zacięta i bardzo mnie to ekscytuje. Nie mogę się już doczekać, żeby zobaczyć, jak sobie poradzimy w rozgrywkach.
Z Marrit Jasper znacie się dobrze z Francji?
Tak, grałyśmy w tym samym klubie, w Nantes, przez dwa lata. Nie mogę się więc doczekać, żeby ją znowu zobaczyć. Wiem też, że druga z Holenderek w naszym zespole - Laura Jansen, studiowała na tej samej uczelni w Stanach co ja. Nasze drogi jednak się rozminęły, bo Laura jest ode mnie kilka lat młodsza, ale mamy wielu wspólnych znajomych.

W zeszłym roku w DevelopResie na ataku grała pani rodaczka i też o tym samym imieniu.
To ciekawy zbieg okoliczności – ta sama pozycja, narodowość i jeszcze do tego imię Taylor. To naprawdę zabawne, że tak to się właśnie potoczyło.

Czego oczekuje pani od TAURON Ligi Kobiet, która nie jest tak silną ligą jak turecka czy włoska, ale ma też swoje walory?
Myślę, że moje oczekiwania skupiają się na rywalizacji. Uważam, że w sporcie wszystko wygląda mniej więcej tak samo. Cieszy mnie na pewno, że z tego co słyszałam – w Polsce kilka drużyn jest na tym samym poziomie i podobnie było też kiedy grałam we Francji. Tam również w lidze jest jakieś pięć, sześć drużyn na tym samym poziomie i wyniki meczów między tymi drużynami mogą być różne. Trudno jest w takich rozgrywkach przewidzieć kto na końcu wygra. Myślę, że będzie to wyzwanie i dobre doświadczenie przez cały sezon. Nie mogę się więc doczekać, żeby walczyć w każdym meczu i dobrze dogadywać się z tą grupą dziewczyn, które mamy w drużynie w tym roku.
Czego nauczyły panią ostatnie dwa lata w lidze włoskiej, topowej na świecie jeśli chodzi o żeńską siatkówkę żeńską?
Myślę, że gra przeciwko najlepszym zawodniczkom na świecie daje takie poczucie satysfakcji, że można grać właśnie na tym poziomie. Do tego dochodzą rady od trenerów, którzy są prawdziwymi legendami włoskiej siatkówki. Po prostu chłonęłam to wszystko, a każdy trening był dla mnie prawdziwą walką. Bardzo się cieszę, że otaczały mnie najlepsze siatkarki na świecie, czy to Włoszki czy zagraniczne zawodniczki. Myślę, że to wzbogaciło moją grę, a przebywanie na boisku i rywalizacja z nimi sprawiały, że miałam takie poczucie: „Wow, naprawdę tu jestem”. Dało mi to naprawdę dużo zarówno mentalnie, jak i fizycznie. Dlatego naprawdę doceniam te dwa lata spędzone we Włoszech.

Co słyszała pani o Polsce przed przyjazdem do Rzeszowa?
Jak to się nazywało – pierogi? Wiele osób mówiło mi, że muszę koniecznie spróbować właśnie tego dania. Rozmawiałem też z kilkoma koleżankami z drużyny i kierowniczką zespołu. Wszyscy mówili mi, że w Polsce pije się dużo kawy, ale też wody, soków i tym podobnych rzeczy. Jestem więc naprawdę ciekawa tutejszego jedzenia i kultury. Jak dotąd, słyszałam same dobre rzeczy, m.in. to, że Polska to bardzo bezpieczny kraj, co bardzo mi się podoba, a do tego czysty i uporządkowany. To dla mnie wciąż coś nowego, więc szczerze mówiąc, zobaczę, jak to będzie wyglądało na co dzień. Wcześniej nie wiedziałam zbyt wiele o Polsce.
Pracowała już pani kiedyś z kobietą jako pierwszym trenerem, jak to będzie miało miejsce w Rzeszowie?
Na mojej uczelni w USA główną trenerką była kobieta, ale to było dawno, jakieś 8–9 lat temu. Bardzo mnie cieszy perspektywa gry na tym poziomie pod okiem Jeleny Blagojević, zwłaszcza że ona sama była przecież świetną zawodniczką. Będzie to dla mnie nowe doświadczenie, żeby zobaczyć, jak wygląda jej podejście do tego wszystkiego. Naprawdę nie mogę się doczekać współpracy z nią.

Jak wyglądają pani szanse na grę w reprezentacji USA, w której jest ogromna konkurencja, a do igrzysk w Los Angeles zostały już tylko dwa lata?
Nie ma co ukrywać, że w Stanach Zjednoczonych jest mnóstwo dobrych siatkarek i co roku widać dużo rotacji w składzie reprezentacji. Myślę, że w ostatnich latach w kadrze pojawia się sporo nowych twarzy. Szczerze mówiąc, po tym, jak pierwszy trener zadzwonił do mnie zeszłego lata i powiedział, że myśli nad kolejnym cyklem zawodniczek, ale będzie do mnie dzwonił, jeśli będę potrzebna zespołowi, to po prostu czekam.
Prawdę mówiąc, wiem, że nie jestem w pierwszej trójce w reprezentacji na mojej pozycji, ale nie mam z tym problemu i jestem w gotowości do pomocy. Nie nastawiam się na to, żebym miała szanse na miejsce w składzie na igrzyska w 2028 roku, ale jeśli chodzi o treningi z kadrą, to jest to na pewno możliwe.
Brak gry w reprezentacji można sobie zrekompensować porządnym wypoczynkiem po sezonie klubowym?
W moim przypadku, to był bodajże pierwszy raz od czterech lat, kiedy w końcu miałam prawdziwą przerwę po sezonie klubowym i mogłam spokojnie odpocząć.

Miała pani jakieś wyjątkowe wakacje z atrakcyjnymi wyjazdami?
Spędziłam wakacje w USA z moim włoskim chłopakiem. Pojechaliśmy też nad jezioro Como i odwiedziliśmy kilku moich dobrych znajomych z czasów gry w Novarze. Muszę przyznać, że chętnie spędzam czas w Europie i bardzo mi się tutaj podoba. Byłam więc we Włoszech, w Amsterdamie, no i w Paryżu, bo uwielbiam Paryż. Po sezonie staram się jak najdłużej zostawać w Europie, a potem wracam do domu, żeby zobaczyć się z rodziną.

Pochodzi pani z miasta Billings w stanie Montana?
Dokładnie. Pochodzę ze stanu Montana, z gór, gdzie jest zimno. Mamy tam cztery pory roku. Jestem więc przyzwyczajona do zimna i uwielbiam góry. Dlatego cieszę się, że również tutaj, w Polsce, będę mogła doświadczyć zimowej aury i chłodu. Słyszałam też, że całkiem niedaleko Rzeszowa są góry, więc bardzo mnie to cieszy.




![Agnieszka Korneluk: “Siatkówka śniła mi się tylko raz. A ciąża? To niesamowite uczucie!” [WYWIAD]](/dl/727623/inline/crop=32x49x797x559,scalecrop=496x330/c170c7/PHOTO-2026-08-21-18-56-31_5.jpg)






![Stéphane Antiga: Ludzie często nie rozumieli moich decyzji [WYWIAD]](/dl/715589/inline/crop=0x54x1519x1067,scalecrop=496x330/86f2df/20260111-SUM_8440.jpg)
