Tour de Europa w Lidze Mistrzyń – ile kosztuje prestiż
W rozpoczynających się rozgrywkach Ligi Mistrzyń trzy kluby TAURON Ligi pokonają ponad 30 tys. kilometrów. Prezesi twierdzą, że do występów trzeba dokładać, ale… ważny jest prestiż.
Drużyny z TAURON Ligi zaczynają występu w Lidze Mistrzyń. Dla klubów to jednak duże obciążenie finansowe, bo w tych rozgrywkach na zarobek – niewielki – mogą liczyć tylko zwycięzcy, a finaliści, a nielicznym zwrócą się koszty. A te są duże, bo tylko podróże na mecze to wydatek kilkuset tysięcy złotych.
Zacznijmy jednak od początku – Polska ma prawo wystawić w Lidze Mistrzyń trzy zespoły. Kiedyś był to zdobywca Pucharu Polski i finaliści TAURON Ligi. Kilka lat temu Europejska Konfederacja zmieniła przepisy i w najbardziej prestiżowych klubowych rozgrywkach na kontynencie prawo gry mają tylko medaliści. W tym roku są to KS DevelopRes Rzeszów, ŁKS Commercecon Łódź i PGE Budowlani Łodź.
Miejsce na podium TAURON Ligi jednak nie wystarczy, by wziąć udział w rozgrywkach Ligi Mistrzyń. Trzeba jeszcze wpłacić wpisowe, a to niebagatelna kwota, bo 25 tys. euro, czyli ponad 100 tys. zł. To nie koniec obciążeń, bowiem na klubach ciąży obowiązek kupienia biletów dla sędziów i komisarza, zakwaterowania ich i wyżywienia. W sumie to kolejne kilkadziesiąt tysięcy złotych.
Następnie jest losowanie, podczas którego w klubach trzymają kciuki, by trafić na zespoły położone najbliżej Polski. Najwięcej szczęścia miał KS DevelopRes, który wreszcie uniknął Conegliano, na które regularnie ostatnio trafiał i z którym rozgrywał bardzo zacięte mecze, niestety przegrane. Mistrzynie Polski mają do pokonania w sumie 8140 km (w przybliżeniu), z czego najdalej do Paryża (1700 km w jedną stronę). Poza tym mają niecałe 1400 km do Płowdiw i 1000 km do Schwerina.
ŁKS Commercecon zapewne oszczędzi, bowiem do Drezna ma tylko 500 km, więc może pojechać autokarem. Wicemistrzynie Polski przejęły od DevelopResu Conegliano, które swoje spotkania w Lidze Mistrzyń rozgrywa w oddalonym o 1150 km od Łodzi Treviso, gdzie też, chcąc oszczędzić pieniądze, można dotrzeć autokarem. Ale do Ankary trzeba lecieć.
Najgorzej trafili PGE Budowlani, chociaż mogło być jeszcze gorzej, bowiem Benfika Lizbona, ich przeciwnik, w pierwszej rundzie kwalifikacji wyeliminowała Heidelberg Las Palmas dopiero po złotym secie. Do stolicy Portugalii jest w linii prostej ok. 3200 km i leci się nieco ponad 4 godziny, a na Wyspy Kanaryjskie ok. 6 godzin. Brązowe medalistki czekają jeszcze wyprawy do Novary (1400 km) i Stambułu (2 tys. km). – Każdy z wyjazdów to koszt od 40 do 80 tys. zł – zdradza Marcin Chudzik, prezes klubu.

Po stronie dochodów trzeba dopisać nagrody za rozegrane mecze – zwycięski to 10 tys. euro, przegrany – 5 tys. Przy awansie do Final Four, co w XXI wieku polskim klubom kobiecym udało się raz (w 2015 roku Chemik Police był organizatorem turnieju finałowego), koszty się zwracają, bowiem premia za udział jest 125 tys. euro. Na plusie jest srebrny medalista (250 tys. euro), a zwycięzca dostaje pół miliona euro.
Jak widać, występy w Lidze Mistrzyń to dla polskich klubów spore obciążenie, ale… - Ważny jest prestiż, promowanie sponsora i możliwość rywalizacji z najlepszymi w Europie i na świecie – twierdzi prezes PGE Budowlanych.
W ostatnich latach kluby miały lżej, bowiem dostawały wsparcie z programu Poland Travel, promującego nasz kraj za granicą. Ale program się skończył, choć opinie o nim były bardzo dobre, nie tylko wśród drużyn siatkarskich, ale także z innych dyscyplin, których przedstawiciele występowali w europejskich pucharach. Jeśli chodzi o siatkówkę, to pomoc nie pokrywała całych kosztów, ale na pewno większość. Podobno trwają prace nad nowym programem – w TAURON Lidze bardzo na to liczą.
Pierwsze mecze polskich klubów w Lidze Mistrzyń
PGE Budowlani Łódź – Igor Gorgonzola Novara, 25 listopada, godz. 18
KS DevelopRes Rzeszów – Maritza Płowdiw, 26 listopada, godz. 18
ŁKS Commercecon Łódź – Dresdner S.C, 26 listopada, godz. 20.30
Powrót do listy