Artykuły

Urodziny na boisku podczas Grad Prix PGE. Emilia Kaczmarzyk o różnicy między siatkówką w hali i na plaży

6 sierpnia był szczególnym dniem dla Emilii Kaczmarzyk. Środkowa drużyny #VolleyWrocław tego dnia skończyła 23 lata. Po meczu z PGE Budowlanymi Łódź, kończącym pierwszy dzień Grand Prix PGE, koleżanki i kibice odśpiewali jej 100 lat.  

SIATKARSKIELIGI.PL: Grała pani wcześniej na plaży?

EMILIA KACZMARZYK, ŚRODKOWA #VOLLEYWROCŁAW (z nr. 10 na zdjęciu): Byłam raz, bodajże trzy albo cztery lata temu. To był mój pierwszy sezon w seniorskiej siatkówce, przyjechałam razem z Płomieniem Sosnowiec, który też jest w tym roku. Ale wtedy bardziej wspierałam koleżanki z ławki niż byłam na boisku, więc w takiej pełnowymiarowej formie to jest mój debiut w tym turnieju.

Duża jest różnica między grą w siatkówkę na plaży a w hali?

Oj duża, bo w grę wchodzą też czynniki zewnętrzne. Widać to w turnieju, szczególnie w tym drugim naszym spotkaniu, kiedy pojawił się duży wiatr. Inna jest też nawierzchnia, inna piłka, inne rozegranie.

Mecze są krótsze, ale bieganie i skakanie po piasku chyba kosztuje więcej sił.

Na szczęście oba nasze mecze pierwszego dnia skończyły się w dwóch setach, więc nie było to jakoś bardzo męczące. Poza tym forma gry cztery na cztery także trochę pomaga, bo jest nas więcej na boisku.

KTO ZAGRA W PÓŁFINAŁACH TURNIEJU GRAND PRIX W USTCE

#VolleyWrocław w każdym z sześciu poprzednich edycji Grand Prix grał w finale. Szlachectwo zobowiązuje…

No tak. Przyjechaliśmy tutaj walczyć o zwycięstwo w całym turnieju.

Na razie idzie wam doskonale, bo pewnie pokonałyście ITA TOOLS Stal Mielec i PGE Budowlanych Łódź. Długo trenowałyście wcześniej na piasku?

Nie wiem, czy mogę zdradzać (śmiech). No dobrze, Spotkałyśmy się tutaj pierwszy raz w tej grupie. Wszystkie jesteśmy z różnych zakątków Polski i każda z nas, szczególnie te dziewczyny z siatkówki plażowej, grały gdzieś jakieś swoje turnieje, więc nie jest to nasze pierwsze spotkanie.

Jest pani środkową, jedną z najbardziej obiecujących w TAURON Lidze kobiet. Czy pani zdaniem gra w takim turnieju na plaży może w jakiś sposób pomóc później w sezonie halowym?

Myślę, że każda gra gdzieś pomaga budować pewność siebie, odwagę. Można też rozbudować jakieś wachlarze swoich zagrań, więc myślę, że jak najbardziej gra tutaj pomaga.

Przed turniejem często słyszałem, to Grand Prix PGE to bardziej zabawa niż rywalizacja. To prawda?

Zawsze jak wychodzimy na boisko, to zabawa się kończy. Na boisku jest dobra atmosfera, śmiechy, ale trzeba pozostać skupionym, bo każdy przyjechał tutaj by wygrać.

Kto jest najgroźniejszym rywalem #VolleyWrocław w fazie finałowej?

Nie przyjechałyśmy tutaj, żeby typować naszych rywali. Typuję całym sercem, że wygra nasza drużyna.

W półfinale zagracie z Credo Płomieniem Sosnowiec, pani były zespołem.

No tak, grałam w Płomieniu, ale tak jak mówiłam, było to na początku mojej seniorskiej kariery. Ale pochodzę z Warszawy.

Powrót do listy

Powiązane informacje

POWIĄZANE WIADOMOŚCI