Artykuły

Zgubiła paszport, grała w Mario i podziwiała Kubiaka! Oliwia Sieradzka zabiera nas w podróż do przeszłości

Wydaje się być wzorem opanowania, nigdy nie spóźnia się na treningi, ale... zdarzyło jej się przez przypadek spakować swój paszport w bagaż wracającego do Polski chłopaka. Oliwia Sieradzka zasiadła w naszym „Wehikule Czasu”. W szczerej i pełnej humoru rozmowie na kanale Siatkarskie Ligi, nasza atakująca zdradza, kto wisiał na jej młodzieńczych plakatach, jak wyglądały jej początki w kadrze oraz dlaczego... teraz codziennie musi potwierdzać, że ma przy sobie najważniejsze dokumenty.

Od ceglastej Nokii
„Wehikuł Czasu” to format, w którym sportowcy zdejmują z siebie presję wyników i po prostu wracają wspomnieniami do lat beztroski. Zapytana o swój pierwszy telefon, Sieradzka bez wahania wymienia absolutny klasyk z dawnych lat:

– To była Nokia, taka szara, wszyscy mieli w niej kultowego Snake'a i ja też grałam. Zwykła, szara, kwadratowa cegła. Najlepsze telefony, polecam! Ładowałam raz na tydzień, a nawet raz na miesiąc! – śmieje się reprezentantka Polski, która w wirtualnym świecie stawiała wtedy pierwsze kroki przy klasycznym Mario.

Wśród sportowych wzorów Oliwii nie mogło zabraknąć wielkich postaci. W chłopięcym pokoju na plakatach u wielu z nas wisieli piłkarze, u Oliwii – za sprawą mundialowego szału na Shakirę – był to Gerard Piqué. Jednak to siatkówka ostatecznie skradła jej serce. Kto z biało-czerwonych herosów najbardziej inspirował młodą atakującą?
– Mój pierwszy idol siatkarski to na pewno Michał Kubiak. Z kobiet... Małgorzata Glinka. Ona na pewno mi bardzo imponowała w czasach, kiedy grały nasze „Złotka” – wylicza Sieradzka.

„Z buta” do reprezentacji Polski
Oliwia Sieradzka w dorosłej reprezentacji Polski zameldowała się bardzo pewnie. Dla wielu zawodniczek pierwszy dzień na zgrupowaniu kadry narodowej wiąże się z gigantycznym stresem i onieśmieleniem. Jak było w jej przypadku? Zaskakująco spokojnie!

– Byłam bardzo zmęczona, bo przyjechałam świeżo po sezonie. O dziwo, nie byłam w ogóle zestresowana. Bardziej stresowało mnie samo wejście, kolacja i przywitanie ze wszystkimi. Na samym treningu nic takiego nie miało miejsca. Wydaje mi się, że to wynikało z faktu, iż bardzo dużo dziewczyn znałam wcześniej. Czułam się tam jak u siebie w domu. Nie mam żadnego problemu z aklimatyzacją, jestem dosyć kontaktowa, więc poszło gładko! – opowiada z uśmiechem.

Paszportowa wpadka
Zapytana o kary i wpadki szatniarskie, reprezentacyjna atakująca przyznała, że jest graczem, który nie ma na koncie żadnych „finansowych przewinień” i zawsze trzyma dyscyplinę: – Nigdy się nie spóźniłam, nigdy nie miałam „przypału” z dzwoniącym telefonem.

Jednak to nie uchroniło jej przed spektakularną wpadką reprezentacyjną. Historia z paszportem to gotowy materiał na siatkarską anegdotę. – Oddałam swojemu chłopakowi plecak z niepotrzebnymi rzeczami, żebym nie wiozła ich do Włoch. No i w tych niepotrzebnych rzeczach... spakowałam też swój paszport! Zorientowałam się dwa dni przed wyjazdem. Na szczęście doleciałam do Włoch na dowód osobisty, a paszport został mi dostarczony. Teraz codziennie dostaję z pięć pytań z drużyny, czy aby na pewno mam paszport! – żartuje siatkarka.

Chcesz poznać pierwszą młodzieńczą miłość Oliwii Sieradzkiej? A może ciekawi Cię, co polska kadrowiczka napisała i schowała dla potomnych w specjalnej Kapsule Czasu? Obejrzyj luźny i pełen humoru wywiad w najnowszym odcinku „Wehikułu Czasu” na kanale Siatkarskie Ligi!

▶️ Oglądaj tutaj: OLIWIA SIERADZKA | Wehikuł Czasu ⏳

Powrót do listy

Powiązane informacje

POWIĄZANE WIADOMOŚCI