Artykuły

Liga Narodów 2026. Reprezentacja Polski pokazała siłę w półfinale. Słowenia rozbita

Reprezentacja Polski siatkarzy zapewniła już sobie siódmy medal Ligi Narodów. Niewygodna przez lata Słowenia w półfinale nie była w stanie nawiązać walki ze znakomicie grającymi polskimi siatkarzami.

Słowenia przez lata była dla Polski niczym przysłowiowa „Bestia negra”, zamykająca nam drogę do finałów mistrzowskich imprez. To już jednak historia, bo dziś Biało-czerwoni są drużyną zdecydowanie lepszą od słoweńskiej. W Lidze Narodów obie drużyny dwa razy zmierzyły się w strefie medalowej – w Š2021 i 2024 roku wygrali mecze o trzecie miejsce. Ale w obecnej edycji w fazie interkontynentalnej 3:2 zwyciężyli nasi rywale, a aż 37 punktów zdobył Nik Mujanović.

W Ningbo zagrała jednak inna Polska, z Wilfredo Leonem, Tomaszem Fornalem, Marcinem Komendą czy znajdującym się w znakomitej formie Bartłomiejem Bołądziem, mistrzem Polski. Widać, że nasza reprezentacja się rozkręca. W ćwierćfinale przeciwko Ukrainie chwilami się męczyła, lecz w półfinale grała świetnie. Przede wszystkim Polacy znacznie lepiej serwowali i to w kluczowych momentach setów. W pierwszym Słoweńcy odrobili czteropunktową stratę, doprowadzając do remisu 14:14. Od tego momentu zdobyli zaledwie dwa punkty.

Doskonale serwowali Leon i Fornal, a do tego cała drużyna znakomicie broniła i była skuteczna w kontratakach. Kolejną partię Polacy zaczęli od 3:0, lecz Słowenia szybko się podniosła za sprawą zagrywek weterana Alena Pajenka, po czym wyszła na prowadzenie 5:4. Krótko się nim cieszyła, bo po bloku na Roku Možiciu było 8:7, za chwilę asem popisał się Bartłomiej Lemański (10:8).

Polacy trzymali poziom, przede wszystkim dzięki presji wywieranej w polu zagrywki. Rywale byli bezradni, zwłaszcza, że im bliżej było końca, tym nasi siatkarze grali lepiej. Bołądź skończył w tym sezonie siedem z dziewięciu ataków, Fornal uderzał rzadziej, ale ze 100-procentową skutecznością, zaś Leon strzelał z zagrywki z prędkością ponad 120 km/h.

W trzeciej partii Słoweńcy szybko stracili nadzieję na korzystny wynik, bo polscy siatkarze grali doskonale. Utrzymywali moc w zagrywce, dokładając blok i doskonałą obronę. Po 10. punkcie trener Fabio Soli zaczął wpuszczać na boisko zmienników, a Nikola Grbić poszedł jego śladem, dlatego szansę dostali Kamil Semeniuk i Artur Szalpuk.

Polska zakończyła mecz z dziewięcioma asami, z czego autorem sześciu był Leon, i 11 blokami. W niedzielnym finale – o godz. 13.30 – nasza reprezentacja zmierzy się z reprezentacją USA.

Polska – Słowenia 3:0 (25:16, 25:19, 25:17)

Polska: Komenda 2, Leon 16, Jakubiszak 8, Bołądź 14, Fornal 6, Lemański 7, Popiwczak (libero) oraz Granieczny, Semeniuk, Szalpuk 2

Słowenia: Planišnic, Možić 7, Kozamernik 1, Mujanović 6, Urnaut 6, Pajenk 11, Okroglić (libero) oraz Najdić, Šen, Brako 1, Kržić, Marovt 1

 

Powrót do listy

Powiązane informacje

POWIĄZANE WIADOMOŚCI