Artykuły

Dawid Michor: W naszej rodzinie chyba tylko babcia nie łowi

Dawid Michor ze swoimi 206 cm wzrostu jest najwyższym trenerem pracującym obecnie w TAURON Lidze kobiet. Poza tym jest chyba najlepszym wędkarzem spośród szkoleniowców. W przerwie między sezonami TAURON Ligi kobiet przeniósł się z LOTTO Chemika Police od Sokoła & Hagric Mogilno. - Już pytałem o wody w pobliżu Mogilna. Wkrótce, jak będę miał chwilę wolnego, przejadę się i coś ogarnę - powiedział "Siatkarskim Ligom". 

Jak minął wakacyjny sezon wędkarski?

Dawid Michor: Mój największy szczupak miał 90 cm, więc daleko mu do rekordów stężyckich. Ale to był bardzo udany dla mnie czas, bo spędziłem dużo czasu w łódce ze swoimi synami. Uczyłem ich wędkować.

Złapali wędkarskiego bakcyla?

Chyba tak, to teraz gdy tylko podnoszę wędki, to oni już biegną gotowi do wyjazdy na ryby. W naszej rodziny wszyscy chcą wędkować, chyba tylko moja babcia nie łowi. A wracając do osiągnięć, to czas spędzony z moimi dziećmi jest cenniejszy niż złowione okazy.

Jak duże ma pan dzieci?

Mam trzech synów – 12-, 7- i 6-letniego, oraz córkę, która ma 10 lat. Wszyscy już łowią. Zaczynam myśleć nad nową łódką, bo obecna za chwilę stanie się za mała.

Żona też wędkuje?

Potrafi, parę razy zdarzyło jej się być ze mną na rybach. Teraz cieszy się, gdy jedziemy na ryby, bo wtedy odpoczywa w domu.

Miał pan tego lata jakieś przygody podczas wędkowania?

Stoczyłem trochę bitew z kłusownikami, wyciągałem z wody zastawione przez nich siatki i sznury. Praktycznie co wyprawa na ryby, znajdowałem sprzęt do kłusowania. Od razu zgłaszam to strażnikom. Raz wyciągnąłem stary sznur z 50 hakami na węgorza. A jeśli chodzi o pozytywne przygody, to dla mnie każda chwila spędzona nad wodą jest radością.

Wakacje się skończyły i zaczęła się praca w Mogilnie.

W okolicy jest dużo miejsc, gdzie można łowić ryby. Już pytałem o wody, wkrótce, jak będę miał chwilę wolnego, przejadę się i coś ogarnę. A wracając do przygód, to gdy byłem na campie siatkarskim w Chicago, zabrali mnie do ogromnego sklepu wędkarskiego. W jednym miejscu było wszystko – od łódek po haczyki i krętliki. Nakupiłem dużo sprzętu, wydałem całe moje zaskórniaki. Bałem się, że nie pozwolą mi zabrać tego do samolotu, bo przecież to są m.in. duże kotwice. Ale zapakowałem to wszystko do bagażu i się udało.

Oprócz wędkowania nie zaprzestał pan zajęć z dziećmi i młodzieżą. Na blogu TrenujzMichorem na Facebooku, często pokazywały się filmiki z zajęć.     

Cały czas chcę rozwijać część edukacyjną swoich mediów, chcę się dzielić wiedzą. Nie zamykam się na działalność poza sezonem. Mam potwierdzenie od odbiorców, że jest zainteresowanie. Chcę docierać zarówno do nauczycieli, jak i do młodzieży i amatorów. Nie przeszkadza mi to w pracy zawodowej, bo główna część odbywa się poza sezonem. Technicznymi sprawami zajmuje się żona, więc jest to rodzinny interes.

Jest pan sam w Mogilnie?

Na razie tak, ale wkrótce rodzina do mnie dołączy.

 

Powrót do listy

Powiązane informacje

POWIĄZANE WIADOMOŚCI